Gdy obecnie 44-letni Irańczyk (dane osobowe nie zostały podane do wiadomości) przyjechał w 2002 roku do Niemiec, był muzułmaninem. W międzyczasie jednak zaangażował się w życie wspólnoty baptystycznej i przyjął chrzest. Gdy groziło mu odesłanie do kraju, zaczął ubiegać się o azyl.
Sprawa trafiła do sądu, gdy Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców uznał, że konwersja miała jedynie służyć uzyskaniu prawa do stałego pobytu w RFN. W Iranie bowiem groziłaby mu za to śmierć. Baptysta zwrócił się więc do Sądu Administracyjnego we Freiburgu, by ustalił szczerość zmiany wiary.
Sąd stwierdził, iż Irańczyk przyjął wiarę chrześcijańską szczerze oraz że kieruje się nią w życiu osobistym. - Wyrok stanie się iskierką nadziei dla wszystkich ubiegających się o azyl, którzy dopiero w Niemczech przyjęli wiarę chrześcijańską – twierdzi adwokat Oswald Seittler, który reprezentował konwertytę przed sądem. Jego zdaniem niedopuszczalna była praktyka, która wymagała od nowo ochrzczonych udowodnienia nieprzeciętnego religijnego zaangażowania.
W Iranie zakazane jest publiczne wyznawanie innej wiary niż islamu. Takowe jest uznawane za krytykę wobec rządu. Udział w nabożeństwach czy ewangelizacja są traktowane jak szpiegostwo. Niektóre przepisy karzą takie zachowanie nawet śmiercią.
sks/factum
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
