O godz. 8.39 czasu rosyjskiego kierownik lotów Paweł Plusnin rozmawiał z mjr. Kurtincem. Czy "jest coś nowego w sprawie Polaków?" - pytał.

O godz. 9.19 z wieży telefonował płk Krasnokutski. Odbiorcą połączenia był jego przełożony Władimir Sipko, czyli szef bazy lotniczej garnizonu Migałowo w Twerze. Podczas rozmowy padła informacja o lądowaniu polskiego Tu-154 oraz o niespodziewanej mgle.

W rozmowie wspomniano również pilota Olega Frołowa. To on próbował wylądować samolotem Ił 76 na smoleńskim lotnisku przed prezydenckim Tu-154.

O godz. 9.45 zanotowano połączenie przychodzące na wieżę w Smoleńsku. Mjr Władimir Bieniediktow z, rozformowanego w 2009 r., lotniczego pułku wojskowo - transportowego w Smoleńsku chciał rozmawiać z płk. Krasnokutskim. Do tej rozmowy nie doszło, bo Krasnokutskiego nie było wówczas na wieży.

Przed katastrofą także mjr Bieniediktow miał rozmawiać telefonicznie z szefem smoleńskiej jednostki wojskowej, która kiedyś obsługiwała tamtejszy port lotniczy, Siergiejem Kokariewem. Nie podano dokładnej pory tego połączenia.

Ostatnia rozmowa przytoczona przez "Rzeczpospolitą" miała miejsce o 10.27. Paweł Plusnin połączył się z byłym pilotem i dyspozytorem lotniska w Smoleńsku Anatolijem Murawiowem. Pytał go o lotniska zapasowe.

eMBe/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »