W Wenecji ma miejsce niezwykła profanacja. Ma miejsce – bo potrwa do 22 listopada. W ramach „Weneckich Biennali” katolicki kościół pw. Matki Bożej Miłosierdzia zamieniono w meczet. To „pierwszy meczet” tego miasta.

Tak – kto wszedłby do Santa Maria della Misericordia, sugerując się z daleka zewnętrznym wyglądem świątyni, srodze by się zdziwił. W środku – najprawdziwszy meczet. Arabskie cytaty z Koranu, dywaniki… no i muzułmanie. Muzułmanie modlący się do Allaha w kościele Jezusa Chrystusa. Może tymi wersami Koranu, które nawołują do mordowania chrześcijan? Kto wie, bo skoro „dialog” – no to na całość…

Oczywiście w kościele zakryto wszystkie krzyże. Mihrab, nisza modlitewna wskazująca kierunek Mekki, przesłania wielki krucyfiks. Początkowo na zewnątrz kościoła chciano zawiesić tablicę z napisem: „Allahu akbar, Allah jest większy!”. Na szczęście chociaż z tego zrezygnowano i barokowa fasada kościoła nie została niczym „ozdobiona”…

Co ciekawe przed wykonaniem tego „artystycznego zabiegu” zamiany kościoła w meczet, co ma oczywiście działać na rzecz dialogu… nikt nie pytał o zdanie patriarchy Wenecji, msgr. Francesco Moraglii. W patriarchacie panuje oburzenie i mówi się o „nadużyciu”, bo Kościół nie wydał zgody na profanację świątyni. Kościół jest od 1969 roku zamknięty dla celów kultowych i znajduje się obecnie w prywatnych rękach. Nadal jest jednak świętą przestrzenią i patriarchat przekonuje, że przed urządzaniem w nim jakichkolwiek niekatolickich obrzędów Kościół powinien zostać zapytany o zgodę.

Tymczasem pytano jedynie o zgodę na zamianę w meczet innych kościołów, a to patriarchat zdecydowanie odrzucił. Wybrano więc świątynię nieczynną, uznając chyba, że nikt się nie obrazi. Tymczasem katolickie organizacje z Wenecji przekonują, że cała instalacja nie jest wcale zaproszeniem do dialogu. To po prostu zaproszenie muzułmanów do podboju…

pac/katholisches.info