"Chodzi o to, że termin „niepokorny” definiuje postawy Polaków z punktu widzenia okupanta." - pisze Wencel. "Od określeń typu „polscy bandyci” czy „karły reakcji” różni się tylko tym, że jest bardziej protekcjonalny. Rozumiem, że mogli się nim posługiwać carscy urzędnicy, gestapowcy, enkawudziści albo esbecy. Nie rozumiem tych, którzy uważając się za ludzi wolnych, z dumą powtarzają: – Jesteśmy niepokorni! - poeta za prztklad stawia Zbigniewa Herberta:
"Symbolem „postawy wyprostowanej” w PRL jest Zbigniew Herbert. Można o nim mówić w kategoriach wierności, godności czy nawet heroizmu, ale przecież nie da się go nazwać poetą niepokornym. Manifestacja braku pokory jest rozpaczliwym gestem dzieci lub niewolników, którzy paradoksalnie potwierdzają w ten sposób swoją zależność od autorytetu czy systemu władzy. Tymczasem autor „Pana Cogito” miał własny świat wartości, którym po oficersku służył (służba wymaga pokory). Pozwalało mu to patrzeć na komunistyczne robactwo z wysokości, z pogardą lub zimną ironią. Zarządców Polski traktował jak obce ciało. Dzięki poczuciu cywilizacyjnej odrębności nawet na moralnym grzęzawisku udało mu się zachować duchową niepodległość."
Wencel podkreśla, że "brak pokory nie jest żadną wartością, zwłaszcza jeśli robi się z niego slogan reklamowy. Tam, gdzie nie ma trwałego, duchowego fundamentu, zwycięża relatywizm. Poddani smoka, którzy porzucili go z hukiem, będą wracać do niego po cichu. Zapytani o powód, odpowiedzą, że zapomnieli o wczorajszej przysiędze albo że prowadzą ze smokiem oszukańczą grę w trzy kubki. Smocza jama jest bowiem ich naturalnym środowiskiem. Na zewnątrz trudno im złapać oddech.
Człowiek prawdziwie wolny nie definiuje się przez zaprzeczenie. Wie, że jego życiowe wybory nie podobają się smokowi, ale nie ma czasu o tym myśleć. Jego punktem odniesienia jest absolut: Bóg, prawda, miłość ojczyzny. Drugi obieg budują pokorni, którzy jedynie funkcjonariuszom systemu wydają się buntownikami" - pisze Wencel.
Całość: niezalezna.pl
JW
