Biograf Jana Pawła II nie zostawia suchej nitki na „Memorandum” z początku tego roku, które domaga się m.in. wyświęcania kobiet na księży i uznania wartości związków jednopłciowych. - Manifest nie wskazuje celu, w jakim Kościół ma zmierzać, ale jest on mniej więcej jasny, gdy dokument przeczyta się dokładnie: katolicyzm ma poprzez ustąpienie w każdym sporze klasycznego chrześcijaństwa z powszechną kulturą postmodernistycznego Zachodu przekształcić się w kolejną liberalno-protestancką sektę – pisze Weigel.

Dodaje także, że to niemieccy „postępowi” teologowie są winni kryzysowi w swoim lokalnym Kościele. - Czy tendencja niemieckiej teologii, by traktować Biblię raczej jako preparat, który się obrabia, niż dar, który należy badać przy pomocy pełnego spektrum narzędzi interpretacyjnych (włącznie z wiarą), nie ma nic wspólnego z dzisiejszym kryzysem wiary w kraju, w którym nawet język został uformowany przez tłumaczenie Biblii przez Lutra? Czy szalone wyobrażenie teologów, że „wolność sumienia” ma być żałosną kapitulacją przed wszelkimi kwestiami podnoszonymi przez rewolucję seksualną, nie ma nic wspólnego z zaniedbaniem przez Kościół przemiany kultury hedonistycznej? - pyta.

Pisarz wręcz odbiera ponad 200 profesorom, którzy wsparli Memorandum, autorytet w wypowiadaniu się na temat podnoszonych w tej sprawie kwestii. - Tylko niektórzy z tych akademików mają jakikolwiek poważny związek z liturgicznym bądź duszpasterskim życiem Kościoła. Mimo to wydaje im się, że zajmują uprzywilejowaną pozycję, dzięki której najlepiej rozumieją, co stało się z niemieckim katolicyzmem i jak najlepiej należy podejść do jego problemów.

sks/Archden.org

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »