- Decyzją regionalnego sądu zostałem wykluczony z członkostwa w Platformie. Jest mi przykro - zakomunikował Węgrzyn. - Muszę je [orzeczenie - przyp. red.'/> uszanować i zastanowić się, co dalej. Polityk nie wykluczył odwołania się do krajowego sądu koleżeńskiego.

Polityk prosił sąd o stworzenie bilansu jego dokonań. - Żeby na tej wadze położyć nie tylko moją niefortunną wypowiedź, niestosowny żart, do którego się przyznaję, i który nie powinien mieć miejsca, ale, by z drugiej strony tej wagi położyć inne przesłanki - pracę w parlamencie i strukturach PO - mówił Węgrzyn.

W lutym w TVN24 pokazano jak poseł, odpowiadając na pytanie dotyczące legalizacji związków homoseksualnych, powiedział: "z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył". Dodał również, że "natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą właśnie, to jest pogwałcenie praw natury". Zapytany o osoby, które "chcą inaczej", odpowiedział: "to jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi".

Oprócz wspomnianej wypowiedzi, sąd koleżeński wziął pod uwagę również wcześniejsze słowa Węgrzyna o posłance PiS Marzenie Wróbel. Podczas posiedzenia komisji śledczej ds. nacisków posłowie PO, w tym Węgrzyn, nieświadomi, że mają przed sobą włączone mikrofony, wymieniali się uwagami na temat Marzeny Wróbel. - A nasza koleżanka dzisiaj będzie na komisji? - zapytał Węgrzyn. - No widzisz, już się zbliża - odparł szef komisji Andrzej Czuma. Węgrzyn odpowiedział: - Jaki kolor ubrała jeszcze, kuźwa! [posłanka miała tego dnia czerwony żakiet przyp. red.'/>.

Za wypowiedzi pod adresem posłanki PiS, Komisja Etyki Poselskiej już w grudniu zwróciła Węgrzynowi uwagę.

AM/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »