Gyurcsany poinformował o swojej decyzji dziennikarzy na kilka minut przed północą. W proteście uczestniczy jeszcze trzech członków kierownictwa jego ugrupowania politycznego, Koalicji Demokratycznej.

- Dramatyczna sytuacja kraju wymaga dramatycznej reakcji. Nasza głodówka ma być spektakularnym gestem politycznym. Chcemy przełamać apatię i milczenie węgierskiego narodu, który bezwolnie poddaje się coraz bardziej autokratyzmowi rządzącej prawicy – powiedział były premier.

Na trawniku przed gmachem parlamentu, w pobliżu pomnika Lajosa Kossutha, członkowie lewicowej opozycji postawili dwa duże namioty. Przed wejściem do jednego z nich napisano: "Koalicja Demokratyczna. Głodówka!" i wyjaśniono powody protestu po węgiersku i angielsku. Ich protest dotyczy rządowych zmian ordynacji wyborczej, który gabinet premiera Viktora Orbana zamierza przedstawić deputowanym na dzisiejszej sesji parlamentu.

Według rządowego projektu w wyborach 2014 roku mają brać udział Węgrzy, którzy wcześniej zarejestrują się w rejestrze wyborców sporządzonym przez państwową administrację. Liberalno-lewicowe media przekonują, że taki projekt ordynacji sprzyja prawicy.

 

Najlepsze, że to ten sam Ferenc Gyurcsany, który był premierem Węgier w latach 2004-2009. To dokładnie ten sam polityk, który w 2006 roku przyznał, że przedstawiał kłamliwe dane na temat sytuacji gospodarczej kraju.

 

AM/Onet.pl