Tak, tak, wiem. Obrażam Fidesz porównaniem do PO, to nie Donald Tusk ma być polskim Viktorem Orbanem ale Jarosław Kaczyński, to on ma wprowadzać zmiany. A najlepiej skopiować węgierskie rozwiązania, bo przecież nie ma potrzeby wyważania otwartych drzwi i wymyślania koła na nowo. Otóż nie, drodzy Państwo. Złe prawo jest złe nie dlatego, że wprowadzają je źli ludzie (choć to też może mieć wpływ), ale dlatego, że złe są jego zapisy. Odebranie uprawnień sądowi konstytucyjnemu to prosta droga do autorytaryzmu i samowoli tej partii (bądź koalicji), która ma aktualnie parlamentarną większość. Łatwo sobie wyobrazić co by się działo w naszym kraju, gdyby taki zapis obowiązywał obecnie.

Nie ma znaczenia, że wiele zmian wprowadzonych do węgierskiej konstytucji przez Fidesz jest dobrych – ten jeden zapis dyskwalifikuje ją w całości sprawiając, że tak naprawdę władza tejże konstytucji przestrzegać nie musi. A skoro tak, to czy nie lepiej było po prostu skopiować rozwiązanie brytyjskie? Jak wiadomo Brytyjczycy ustawy zasadniczej nie posiadają, nie mają zatem kłopotu z dopasowywaniem nowych ustaw do tej najważniejszej. I żyją. W dodatku żyją całkiem dobrze...

Alexander Degrejt