Politycy znów będą dyskutować nad zakazem wszelkich kar cielesnych stosowanych przez rodziców wobec dzieci. - Trzeba odróżnić znęcanie się od stosowania metody wychowawczej polegającej na karceniu klapsem - mówi Joanna Krupska, przewodnicząca Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus".
Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny ma zaplanowane na dzisiaj wysłuchanie publiczne dotyczące rządowego projektu ustawy, która ma wprowadzić zakaz karania dzieci klapsem. Jak komentuje projekt ustawy Joanna Krupska, przewodnicząca Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus", stosowana jest w nim błędna definicja przemocy. - Znajduje się w nim zapis o zakazie „stosowania kar cielesnych", co można odczytywać jako zakaz jakiegokolwiek uderzenia dziecka, w tym dania klapsa, ale i zakaz na przykład niepodania deseru - bo to przecież też kara cielesna. Trzeba odróżnić znęcanie się od stosowania metody wychowawczej polegającej na karceniu klapsem. Trudność w ścisłym określeniu granicy między tymi dwoma zachowaniami nie oznacza, że klaps to znęcanie się - tłumaczy przewodnicząca.
Jak zaznacza Krupska, oczywiste jest, że ze znęcaniem się nad dzieckiem należy walczyć, z drugiej strony, kara fizyczna jest jedną z proponowanych przez psychologię metod wychowawczych. Według przewodniczącej Związku Dużych Rodzin rozwiązanie ustawowe odbiera wolność wyboru rodzicom, zakazując stosowania tej właśnie metody. - Jest to sprzeczne z wolnością gwarantowaną przez konstytucję - dodaje. W Polsce rocznie zapada 15 tysięcy wyroków w sprawie przemocy domowej, z tego 80 proc. w zawieszeniu. Krupska krytykuje pomysły polityków na rozwiązanie problemu. - W Europie jest pewien trend myślenia o polityce rodzinnej. Nie ufa się rodzicom i dąży do osłabienia rodziny. Kraje skandynawskie przodują w takich rozwiązaniach i pojawiają się tam przypadki nadużyć dokonywanych przez urzędników - mówi Krupska.
JaLu/Rz
Zobacz także:
Dałeś klapsa dziecku? Rząd Ci je zabierze
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
