Tomasz Wołek protestował w audycji Janiny Paradowskiej w „Tok FM” przeciwko określaniu tabloidów inaczej, niż „brukowcami żerującymi na najgorszych emocjach”. Po chwili, ze wsparciem pospieszyli pozostali rozmówcy, którzy - jak podkreśliła prowadząca - zostali dobrani w sposób przemyślany.

 

Poniżej, w ślad za stroną "W sieci Opinii", publikujemy tę zaskakującą konwersację:

   

Jacek Rakowiecki: Oczywiście można zanalizować jak funkcjonują brukowce…

 

Janina Paradowska: Ale to nie tylko brukowce, ale ja czytałam dzisiejszą „Rzeczpospolitą” i komentarze, że premier Tusk powinien był  wczoraj wyjść na trybunę i powiedzieć – kłamaliśmy rano, kłamaliśmy w południe i kłamaliśmy wieczorem, no!

 

Jacek Rakowiecki: Problem polega na tym, że niestety w dzisiejszej rzeczywistości polskiej metody brukowe, niestety, nie są stosowane tylko przez pisma brukowe. O to chodzi. One są używane przez tych, którym wygodniej jest w różnych sprawach tych metod użyć. I, że nie ma takiego jasnego podziału – ta gazeta jest poważna i nie…

Janina Paradowska: Nie no, ale to jest tekst do biuletynu partyjnego, a nie do gazety! O czym my mówimy – to jest tekst do biuletynu partyjnego…

Tomasz Wołek: Tego tonu nie ustrzegły się też poważne stacje telewizyjne, przykro o tym mówić.

 

Oczywiście, przy takiej okazji, zawsze muszą znaleźć się jacyś guwernerzy dobrego smaku, którzy niemal każdy fakt - niekorzystny dla władzy - będą zasłaniać mową - trawą o nieokrzesanym motłochu z "ciemnogrodu". Wsteczna tłuszcza nie dość, że domaga się prawdy, to jeszcze śmie artykułować swoje poglądy na łamach prasy! Skandal!

 

 

AM