W pierwszym spotkaniu zorganizowanym przez wrocławski Klub wzięło udział około 70 osób, Gośćmi trwającej ponad 2 godziny dyskusji w Sali Wykładowej Uniwersytetu Wrocławskiego byli Grzegorz Górny (redaktor naczelny pisma „Fronda”) oraz Michał Sobczyk (zastępca redaktora naczelnego pisma „Obywatel”). Temat dyskusji – „Szwedzki model społeczny – koniec cywilizacji czy szansa dla niej?” – wzbudził wiele emocji.

Na kraj ten trzeba po pierwsze spojrzeć w aspekcie historycznym. Wspólnota luterańska w Szwecji zawsze był instytucją państwową i jego doktrynę kształtowało obowiązujące prawo. Nie należy się zatem dziwić, iż w momencie przemian obyczajowych i gospodarczych, szwedzka wspólnota luterańska dostosowywała się do tych zmian bez większych problemów i oporów.

Wspólnota luterańska jest upaństwowiona do tego stopnia, że swego czasu wywołana została bardzo poważna dyskusja nt. sposobu „nabywania członkostwa” – czy ma nim być chrzest, czy może wystarczy nadanie numeru identyfikacji podatkowej. Każdy mieszkaniec Szwecji, który taki numer otrzymał, stawał się formalnie luteraninem, pomimo tego, że mógł być np. muzułmaninem i tego stanu nie chciał zmienić. Z drugiej strony nikt go nie zmuszał do porzucenia swej wiary – muzułmanin mógł być chrześcijaninem tylko na papierze, nawet bez chrztu.

Drugi aspekt to obyczajowość. Ogromne przyzwyczajenie do wyznaczania norm przez tandem duchowni luterańscy-państwo powoduje, że Szwedom bardzo łatwo przełknąć zmiany prawa w tym zakresie. Rozluźnienie związków rodzinnych oraz w ogóle reformę definicji rodziny przyjęli bardzo łatwo. Co bardzo istotne, Szwedzi nie posiadają (w przeciwieństwie do Holendrów) instynktu misyjnego, tzn. nie uważają, że droga którą idą jest najlepszą drogą dla każdego narodu. Przez to, szczególny przykład Szwecji pewnie nieprędko znajdzie swoich prawdziwych naśladowców.

Poruszono także problem gospodarki. Jak wiadomo, Szwecja jest państwem o wysokim poziomie państwowej redystrybucji dóbr. Wydaje się, iż naturalna dla Szwedów skłonność do finansowej uczciwości – i idąca za tym redukcja aparatu kontrolnego – może spowodować, że tamtejszy socjalizm pokaże swoją ludzką twarz. Niestety, oszczędności nagromadzone w czasach sprzed wielkiej polityki socjalnej, zaczynają się kończyć, a przez to Szwedzi w coraz dziwniejszy sposób muszą o nie zabiegać. Nie należą wcale do rzadkości rodziny, w których rodzice wzięli rozwód tylko z racji możliwych do otrzymania zapomóg ze strony państwa.

Obywatele Szwecji zaczynają zmieniać podejście do polityki państwowej, jednak do jakichś większych kroków reformatorskich jeszcze daleko.Trudno wskazać na źródła odnowy Szwecji. W normalnych warunkach mógłby być nim Kościół, ale wspólnota luterańska w Szwecji równa się państwo, czyli na niego raczej liczyć nie można. Okazuje się, że modernizująca iskra może wyjść ze środowiska szwedzkich feministek, które z sukcesami działają między innymi na rzecz penalizacji prostytucji. Czy zatem jedyna nadzieja w szwedzkich feministkach? Pytanie to na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Debata odbyła się we współpracy z Kołem Naukowym Doktryn Politycznych i Prawnych oraz Kołem Naukowym Ogólnej Teorii Ekonomii im. Ludwiga von Misesa na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Kolejne spotkania Klubu Dyskusyjnego „Frondy” odbędą się w październiku. Już dzisiaj serdecznie na nie zapraszamy.

Tomasz Kos

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »