Pani poseł Urszula Augustyn w niedawnym wywiadzie z Robertem Mazurkiem dla „Plusa Minusa” przekonywała, że jest gorliwą katoliczką. Zapewniała, że nie poprze kandydatury Adama Bodnara na funkcję rzecznika praw obywatelskich. Perorowała, że jest szczera w swoich poglądach.

Dzisiaj kandydaturę Adama Bodnar kornie poparła.

Co się jednak dziwić? Pani katoliczka Augustyn nie miała nawet nic przeciwko możliwości zabijania dzieci nienarodzonych. 

"Jak Pan Bóg dał Dekalog, to niczego nie precyzował. Jest „Nie zabijaj" i katolik dobrze wie, co ma zrobić, dla niego to prawo jest najważniejsze i najświętsze, ale przecież są też obywatele niekatolicy" – perorowała broniąc ustawy aborcyjnej.

No tak: bo przecież zakaz zabijania to tylko dla katolików. A lewacy z PO – hulaj dusza, piekła nie ma. Można zabijać, można głosować za in vitro, za konwencją, można też poprzeć zwolennika homozwiązków pana Adama Bodnara.

Taki, proszę Państwa, peowski katolicyzm.

kad