Na konsekwencje zabójstwa Eluany nie musieliśmy długo czekać. W kilka dni po śmierci Włoszki media poinformowały o odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie kobiety w Korei Południowej. Można było się spodziewać, że i u nas ktoś wkrótce wywoła temat.
– Chcę eutanazji dla mojego dziecka. Pozwólcie Krzysiowi godnie umrzeć, tak jak Włoszce Eluanie – domaga się Barbara Jackiewicz w dzisiejszym „Dzienniku". Jej syn od 24 lat nie ma kontaktu ze światem, a jego choroba doprowadziła do zaniku mózgu.
Krzysztof Jackiewicz mając 16 lat stracił w szkole przytomność. Od tego czasu czynny jest u niego tylko pień jego mózgu - oddycha i bije mu serce. Większość ludzi umiera podobno po trzech latach od ujawnienia się tej choroby. - Zniszczenia, jakie czyni w mózgu zmutowany wirus odry, są nieodwracalne. Po tylu latach choroby nie można się spodziewać poprawy. Wszelkie reakcje chorego, które mogą się wydawać jakimiś przebłyskami świadomości, są automatyczne – mówi „Dziennikowi” prof. Jerzy Kulczycki, neurolog.
Prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego tłumaczy, że polski sędzia nie wydałby zgody na zaprzestanie karmienia, tak jak stało się to w przypadku Eluany, bo nie jest ono uporczywą terapią. Zolla nie przekonuje również uzasadnienie, jakie wydał włoski sąd. - To było zabójstwo – stwierdza jednoznacznie.
Walkę o eutanazję dla Krzysztofa Jackowskiego popiera oczywiście prof. Magdalena Środa. Jej zdaniem „ta historia powinna rozpocząć poważną debatę na temat eutanazji, której w Polsce brakuje”. Poseł Jarosław Gowin, autor projektu ustawy bioetycznej, w którym zawarty jest zapis o tzw. testamencie życia, podkreśla zrozumienie dla dramatu matki. -Mam do niej wielki szacunek – mówi. - Nie można jednak dla jej przypadku zmieniać prawa i dopuszczać eutanazji - dodaje Gowin.
AJ/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

