Eksperci dyskutujący w czasie spotkania oprócz uzależnień, jako najczęstszą przyczynę napięć w związku małżeńskim wymienili jeszcze "nadopiekuńczą" rolę matki któregoś z małżonków. W Warszawskim spotkaniu udział wzięli duszpasterze narzeczonych, małżeństw, świeccy prowadzący specjalne rekolekcje małżeńskie oraz duszpasterze związków niesakramentalnych.
Współzałożyciele ruchu "Spotkania małżeńskie" Irena i Jerzy Grzybowscy podkreślili systematycznie rosnącą w Polsce liczbę rozwodów. Najczęstsze przyczyny to tzw. niezgodność charakterów, zdrada, alkoholizm i problemy finansowe. Ich zdaniem kryzys małżeński może być problemem, jeśli nie zostanie w porę zauważony ale też wówczas, gdy każde z małżonków upiera się przy własnym zdaniu, co do przyczyn i strategii przezwyciężenia napięć.
Zmiany w mentalności kandydatów do małżeństwa charakteryzował dominikanin o. Mirosław Pilśniak, który od 20 lat pracuje jako duszpasterz rodzin. - Dawniej jednym z celów pracy z przyszłymi małżonkami było zgaszenie euforii na temat budowanego związku. Dziś jest bardzo dużo par żyjących w wieloletnim konkubinacie, które decydują się na małżeństwo w celu ratowania związku i zobaczenia, czy to ma sens. – tłumaczył.
W czasie konferencji duszpasterze dużo miejsca poświęcili ludziom żyjącym w związkach niesakramentalnych. Tłumaczyli, że takim relacjom Kościół poświęca zbyt mało uwagi. - Sposób w jaki traktuje się tych ludzi woła o pomstę do nieba – ocenił założyciel i odpowiedzialny za formację Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich, ks. Adam Schulz SJ. Jezuita podkreślił, że w niektórych warszawskich parafiach pary niesakramentalne stanowią nawet ponad połowę jej mieszkańców. - Nie możemy ich traktować jak zadżumionych - powiedział.
mm/Ekai.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

