Kaznodzieja Domu Papieskiego stwierdził, że o pedofilii nie będzie mówił, bo zajmują się tym prawie wszystkie środki społecznego przekazu. Odczytał przy tym fragment listu, jaki otrzymał od swojego żydowskiego przyjaciela: „Z niesmakiem przyglądam się brutalnym atakom, jakie na całym świecie koncentrują się wokół Kościoła, Papieża i wiernych. Posługiwanie się stereotypami i przechodzenie od odpowiedzialności osobistej do zbiorowej przypomina mi najhaniebniejsze aspekty antysemityzmu.”
Dalej przyjaciel o. Cantalamessy napisał: „Pragnę zatem zapewnić ojca, Papieża i cały Kościół o mej solidarności Żyda otwartego na dialog, a także solidarności tych wszystkich, którzy we wspólnocie żydowskiej, a jest ich wielu, podzielają te braterskie odczucia”.
Reakcja części środowisk żydowskich nastąpiła jeszcze tego samego dnia. – To obraza i impertynencja – oceniał słowa franciszkanina, sekretarz generalny Centralnej Rady Żydów w Niemczech Stephan Kramer. Protestował też główny rabin Rzymy, Ricardo di Segna i niektóre organizacje żydowskie z USA.
O. Cantalamessa chciał jedynie poinformować o solidarności z papieżem Żyda, w świetle szczególnego doświadczenia cierpienia, doznanego przez jego naród – tłumaczył o. Lombardi. Jezuita przyznał też, że cytat przywołany przez kaznodzieję mógł wzbudzić nieporozumienia.
mm/TVP/Tvp.info
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




