Zawarcie kontrowersyjnego sformułowania w dokumencie wyższego szczebla jest skrajnie kłopotliwe, ponieważ dotyczy także aborcji, przynajmniej w krajach, w których jest legalna.
Ambasador watykański ONZ potępił włączenie tego fragmentu: "żałujemy, że przyjęta rezolucja... promuje potencjalnie niszczycielskie pojęcie opieki zdrowotnej, takie jak zdrowie seksualne i reprodukcyjne, którego to określenia zbyt często używa się dla usprawiedliwienia zabierania życia niż stania na jego straży".
Abp Francis Chullikatt dodał: "Śmierć niewinnego nienarodzonego dziecka jest jedynie dodatkowym aktem przemocy wykonywanym na kobiecie znajdującej się i bez tego w trudnym położeniu".
Szefowa międzynarodowego lobby aborcyjnego Global Justice Center wyjaśniała: "Pomimo, że nie użyto słowa aborcja, zapewnienie niedyskryminujących usług zdrowotnych jest ogromnym przełomem w walce o zakończenie śmiertelnej odmowy aborcji dla kobiecych ofiar zapłodnionych podczas gwałtów wojennych".
Benshoof chwaliła USA i WB za poprowadzenie szarży na rzecz przegłosowania rezolucji. Ponadto wyróżniła WB, chwaląc ją za "bycie pierwszym krajem, który wyraźnie uznał prawo do aborcji na mocy Konwencji Genewskich".
Wezwanie odnośnie "zdrowia reprodukcyjnego" w rezolucji ustnie poparły także Francja i Niemcy. Holandia poszła o krok dalej, jako jedyna nazywając je "dostępem do antykoncepcji awaryjnej i bezpiecznej aborcji".
Katolicki Instytut Rodziny i Praw Człowieka (C-FAM), lobby pro-life zlokalizowane w ONZ, podkreślił że rezolucja nie ustanawia prawa do aborcji.
C-FAM zauważył, że podczas, gdy "opublikowany wcześniej w tym roku, raport sekretarza generalnego ONZ opisywał aborcję i "pigułkę po" jako 'integralny komponent' każdej odpowiedzi na przemoc seksualną w trakcie trwania konfliktu", Rada Bezpieczeństwa ledwie go "odnotowała", i było to zdaniem C-FAM "najmniej entuzjastyczne przyjęcie, jakie mógłby otrzymać dokument w rezolucji ONZ".
Sharon Slater, prezes Family Watch International, powiedziała LifeSiteNews.com, że wybór języka był "dużym problemem".
- ONZ zostało utworzone by rozwiązywać światowe problemy takie jak głód, edukację, leki, przetrwanie i bezpieczeństwo i jest bardzo smutne, że prawie każda debata schodzi na tematy kontrowersyjnych praw seksualnych - powiedziała.
Podczas ostatniego posiedzenia, Komisja ONZ ds. populacji i rozwoju, przywołała problem migracji, ale odniesienia do praw seksualnych były tak częste, że FWI stworzyła ulotkę pytającą czemu Zachód ma obsesję nt. seksu.
MCC/LSN
