- Gdy wojskowy prokurator usiłuje sobie zrobić krzywdę, a jest przecież tym, który decyduje o życiu innych - pokazuje, że kondycja wojskowego wymiaru sprawiedliwości pozostawia wiele do życzenia. Czy ktokolwiek chciałby, aby prokurator, który tak się zachowuje, decydował o tym, że ktoś będzie miał postawione zarzuty, będzie w więzieniu, czy na wolności?

 

Dodam, że dla mnie jest nie do przyjęcia sytuacja, aby jakikolwiek organ inwigilował kogoś w Polsce bez procedury. To zagraża demokracji. Dotyczy to przecież nie tylko dziennikarzy, ale każdego, kto jest niewygodny. Musi być zgoda sądu. Bezpodstawna inwigilacja, to nie jest drobna nieprawidłowość. Pod byle pretekstem usunięto ze śledztwa smoleńskiego prok. Pasionka i trwa próba tego uzasadnienia. Nik nie przywraca go do tego postępowania. Były za to podstawy aby odsunąć prok. Parulskiego od śledztwa smoleńskiego. Był wniosek o jego przesłuchanie, bo uczestniczył w czynnościach przy sekcji zwłok prezydenta Kaczyńskiego. Tego przesłuchania nie udało się zrealizować.

 

Niedopuszczalną sytuacją jest to, że prokurator wypowiada posłuszeństwo swojemu szefowi. Jest to złamanie przepisów i obyczajów. To jest próba podważenia autorytetu prokuratora Seremeta, ale z tego co wiem środowisko prawnicze odczytuje prawidłowo całą sytuację. Czy śledztwo smoleńskie ucierpi na tym zdarzeniu? Mam nadzieję, że nie – dodaje Wassermann.

 

Not. Jarosław Wróblewski