Straż Miejska jest krytykowana za swoje działania. W pewnym miejscowościach została nawet rozwiązana. Czy twoim zdaniem jest dziś potrzebna czy jest zbyt droga i należy ją likwidować?
Możliwości są dwie: albo ją likwidować, albo dać jej nowe zadania. Pamiętam Straż Miejską w latach 2002-06, pod rządami prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, gdy wiceprezydentem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo miasta był śp. Władysław Stasiak. Ona stała się wtedy de facto policją pomocniczą. Zrezygnowano z zadań porządkowych na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców. Miała ona wówczas priorytety dbania o bezpieczeństwo na ulicach, walki ze sprawcami rozbojów, złodziejami samochodów czy handlarzami narkotyków. Od czasów rządów Lecha Kaczyńskiego, jako prezydenta Warszawy przestępczość zaczęła gwałtownie spadać. Odbyła się skuteczna reforma w straży, a ludzie czuli się bezpieczniejsi.
Dziś bezpieczeństwo warszawiaków pogorszyło się, działanie Straży Miejskiej to zakładanie blokad i wlepianie na potęgę mandatów za złe parkowanie...
Dlatego, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zaniechała tamtych działań i postawiła przed strażnikami nowe. Zakładają więc blokady, holują samochody i wlepiają mandaty babciom sprzedającym na ulicach pietruszkę.
Ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, handlując na ulicach sznurówkami, są ścigani bardziej niż przestępcy.
Choć szkodliwość społeczna tzw. nielegalnych zajęć pasa drogi nie związanych z komunikacją jest znikoma. Bo jaka jest dziś szkodliwość społeczna handlu ulicznego? Praktycznie żadna. Może moja opinia kogoś razi, ale ludzie podejmując taką pracę w czasach wielkiego bezrobocia próbują sobie jakoś radzić. Jeśli Straż Miejska będzie tylko po to, aby obsługiwać fotoradary – jej istnienie nie ma sensu. Jeśli ma pomagać mieszkańcom – jest potrzebna.
Jednak realnie zmieniła się dziś w poborcę mandatów na rzecz miasta, a nie formację pomagającą mieszkańcom.
My za czasów Lecha Kaczyńskiego zakładaliśmy w całej Warszawie 1-2 blokady na samochody dziennie, gdy ktoś ewidentnie złamał przepisy. Działania strażników powinny być skierowane nie na zysk dla miasta ale większe bezpieczeństwo obywateli. Bezpieczeństwo jest drogie. Jeśli jednak miasto zlikwidowałoby Straż Miejską, jaki miałoby wpływ na bezpieczeństwo? Przecież policja nie wszędzie dociera, jej struktura jest strukturą powiatową. Jest w powiecie komenda policji, ale do odległych zakątków tego powiatu już patrole nie docierają. Trzeba dbać o porządek. Straż Miejską należy reformować w tą stronę, aby stała się skuteczną policją pomocniczą, współpracowała z policją i miała jej skuteczny nadzór merytoryczny. O tą chodzi. Ona musi być skuteczna w poprawianiu bezpieczeństwa w polskich miastach. Tego oczekują obywatele miast.
Pamiętam, że wy mocno dbaliście o etos służby w Straży Miejskiej.
To prawda, stworzyliśmy nawet kompanię honorową, która ją reprezentowała na uroczystościach miejskich, wprowadziliśmy rogatywki. Dbaliśmy zarówno o jej wygląd jak i moralną jakość. Gdy zostałem zastępcą komendanta Straży Miejskiej w Warszawie, to dostałem od Władka Stasiaka książkę, którą napisał burmistrz Nowego Jorku Rudolf Giuliani, opisując budowanie bezpieczeństwa w tym mieście, jak wpajał podwładnym w jaki sposób mają dbać o mieszkańców. My pod wpływem Władka dbaliśmy o to, aby wpajać jak ważna jest służba ludziom i egzekwować ją. Wprowadziliśmy również święto straży przed rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, aby nawiązywać do tego poświęcenia powstańców, poświęcenia jako służby Warszawie. Honorowym strażnikiem miejskim został żołnierz Batalionu „Parasol” Wojciech Brochwicz-Lewiński ps. „Gryf” To przynosiło efekty. On był stawiany jako wzór do naśladowania. Jego życiorys jest przecież niezwykły.
Widzieliście w tej działalności akceptację warszawiaków?
Tak, zrobiliśmy badania, z których wynikało, że jak zaczynaliśmy pracę w Straży Miejskiej to było tylko dla niej 17 proc. pozytywnych ocen, a gdy odchodziliśmy było już ponad 40 proc. Skuteczność i zadowolenie ze strażników znacznie się poprawiło. My zresztą zawsze im mówiliśmy: jeśli masz do wyboru wypisać komuś mandat czy pomoc w pchaniu samochodu to pomóż pchać samochód. Oni się do tego stosowali.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
