Putin, jako stary kagiebista, doskonale zdaje sobie sprawę, kiedy jest dobra okazja do przeprowadzenia jakiejś akcji. Najlepszy moment jest wtedy, kiedy wszyscy na dany kraj patrzą. Nie ma większego problemu, by dużą grupą rosyjskich kibiców obsadzić zawodowymi agentami służb czy prowokatorami – na ogół wystarczy kilka osób w takim dużym tłumie, które bez problemu mogą doprowadzić do jakiegoś spięcia. Tego typu incydent przyniósłby Rosjanom właściwie same korzyści.
Jeżeli 12 czerwca da im się przejść przez Warszawę, a kilku podstawionym osobom uda się zrobić prowokację to już będzie osiągnięcie zamierzonego celu. Rosjanie mają doskonałe rozeznanie na temat tego, co budzi w Polsce opór i jakiego typu hasła można zastosować, by wzbudzić wściekłość Polaków. Wystarczy w jakiś lekceważący, obraźliwy sposób odwołać się do katastrofy smoleńskiej. Ale to niekoniecznie musi się skończyć burdą. Polacy nie dadzą się sprowokować i marsz Rosjan przejdzie. Jednak ci drudzy i tak osiągną swój cel, i nie mam najmniejszej wątpliwości, że to zostanie odnotowane. Rosjanie pokażą, że mogą w Warszawie zrobić wszystko i nic ich nie powstrzyma, mogą maszerować z dowolnymi hasłami.
Jeśli natomiast ktoś da się sprowokować, i wcale nie muszą to być polscy kibice, nawet zwykły, przeciętny przychodzeń, który ma w jakiś sposób wyrobiony pogląd na sprawę katastrofy smoleńskiej, w efekcie czego dojdzie do jakiejś bijatyki, to Rosjanie także osiągną swój cel. Jestem pewien, że w takiej sytuacji będą mieli już gotową własną narrację, tak jak to miało miejsce po 10 kwietnia 2010 roku.
W tej ostatniej sytuacji osiągają swój cel podwójnie - będą mieli dodatkowy instrument nacisku na rząd Donalda Tuska, będą mogli powiedzieć, że zostali skrzywdzeni, to na nich napadnięto, a jednocześnie pokażą za granicą, że w Polsce jest silny element rusofobiczny, który należy izolować.
Trzeba brać pod uwagę fakt, że były kagiebista Putin z pewnością będzie się starał wykorzystać dobrą okazję do tego, by ugrać coś na swoją korzyść. Oczywiście, może być tak, że się mylę i nic się nie stanie, ale raczej oczekiwałbym potwierdzenia słów, że nie przepuszcza się takiej okazji.
Not. eMBe

