Łukasz Warzecha, publicysta: Debata o tożsamości śląskiej stała się niebezpieczna, gdy Platforma Obywatelska zaprosiła do koalicji regionalnej Ruch Autonomii Śląskiej. To jest problem. Ruchy podważające lojalność wobec państwa istnieją w różnych krajach. Jednak tamtejszym rządom nie przychodzi do głowy, żeby z takim ruchem zawierać jakąkolwiek koalicję. Platforma natomiast na coś takiego się zdecydowała. Ludwik Dorn w wywiadzie dla ostatniego numeru tygodnika „Uważam, rze” powiedział, że myślenie polityków PO jest apaństwowe. Nie antypaństwowe, ale apaństwowe. To w moim odczuciu jest klucz do odpowiedzi na pytanie, dlaczego PO postanowiła zacząć współpracę z RAŚ. Dla niej większą wartością jest zawarcie koalicji, która pozwala rządzić w jakimś regionie, niż myślenie o skutkach włączenia ruchu autonomicznego do kręgów władzy.
Ja sądzę, że na razie nie ma niebezpieczeństwa, że Śląsk zacznie się odłączać od Polski. Myślę, że od tego dzieli nas jeszcze wiele, wiele lat. Jednak z całą pewnością działania Platformy są w perspektywie bardzo niebezpieczne. Zaletą polityka powinna być m.in. świadomość skutków swoich działań, również tych dalekosiężnych. Tymczasem mam wrażenie, że politycy PO tych konsekwencji nie przewidzieli lub się nad nimi nie zastanawiają. To się nie mieści w ich horyzoncie intelektualnym.
Ciężko odpowiedzieć mi na pytanie, co stoi za śląskim autonomizmem. Zastanawiam się, czy jakikolwiek pożytek mogą mieć Niemcy wspierając takie ruchy. Przy obecnym rządzie pozycja Polski w Unii Europejskiej jest tak słaba, że dodatkowe osłabianie państwa tak radykalnymi metodami, jak wspieranie separatyzmu na Śląsku, wydaje się zbyt ryzykowne. Wyjście na jaw powiązania między strukturami państwa niemieckiego a RAŚ wywołałoby gigantyczny skandal na skalę międzynarodową. Myślę więc, że tu chodzi o coś innego. Ruchy zajmujące się pewnym wycinkiem rzeczywistości znajdują sobie dogodną niszę do działania. I tak moim zdaniem jest ze śląskimi autonomistami. Ktoś znalazł sobie niszę i z niej chce dobrze żyć. A nisza jest fajna, ponieważ jest się koalicjantem partii rządzącej, ma się dotacje unijne, rośnie pozycja w regionie. To wszystko powoduje, że ruch separatystyczny staje się atrakcyjny. Moim zdaniem tu raczej grają role osobiste ambicje członków RAŚ.
Sądzę, że obecnie nie ma niebezpieczeństwa powstania podobnych ruchów, jak śląscy autonomiści, w innych regionach kraju. W tym kontekście na ogół mówi się o Kaszubach. Jednak oni nie mają z kim się łączyć i nie mają po co się odłączać. Kaszuby jako region samodzielny to nonsens. Z kolei mieszkańcy tego regionu doznawali takich upokorzeń i cierpień ze strony Niemców, że nie widzę tu niebezpieczeństwa. Z powodów położenia i historii zagrożenie podobnymi ruchami można by ewentualnie widzieć na tzw. ziemiach odzyskanych. Jednak tam żyje obecnie zupełnie inna ludność niż przed wojną. Tamte rejony były zasiedlane mieszkańcami Kresów Wschodnich. Wydaje mi się więc, że Śląsk jest specyficznym przypadkiem ze względu na swoją historię i położenie. Nie oznacza to oczywiście, że działania śląskich autonomistów nie mogą dać przykładu innym ekstremalnym grupkom w pozostałych regionach Polski.
Not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

