- Kiedy dziś patrzymy na sondaże to okazuje się, że idą one czasem w zupełnie inne strony. To, że samo wskazanie sondażowe jest mało wiarygodne, to chyba każdy widzi. Ono jest mało wiarygodne dlatego, że ośrodki badania opinii publicznej nie są w stanie porozumieć się co, do ujednoliconej metodologii prowadzenia badań, która była by taka sama dla wszystkich. Wtedy właśnie można porównywać rezultaty i wysnuwać z tego jakieś wnioski. Ale ponieważ tego nie ma bo jeden sondaż jest telefoniczny na próbie losowej inny na bezpośredniej następny na reprezentatywnej telefonicznej albo reprezentatywnej bezpośredniej, na mniejszej czy na większej grupie. Nie jest ujednolicone jak się wylicza odpowiedzi osób, które są niezdecydowane albo odmawiają odpowiedzi? Czy liczy się je proporcjonalnie, czy też wyodrębnia do osobnej grupy itp. Takie rezultaty są potem kompletnie nieporównywalne.

 

Można by sądzić, że chociaż można porównywać trendy, że jednemu ugrupowaniu rośnie a innemu spada, ale nawet tego nie ma. Bo badania publikowane przez różne ośrodki badawcze, badające to samo w tym samym czasie, mają zupełnie inne wyniki. Przestałem zwracać uwagę na sondaże i to wypływa ze zdrowego rozsądku. Ostateczny wynik wyborów i tak może się różnić, bo elektoraty mają różną determinację do głosowania na swoje partie. Jedne mają bardzo zdeterminowany elektorat, który na pewno pójdzie, a inne mogą mieć takiego tylko małą część jak np. PO. Większość wyborców PO, to osoby, ktore w sondażu mogą powiedzieć, że zagłosują na partię jednak w ostateczności mogą zostać w domu. Sondaże to dziś bardzo luźny wskaźnik traktowany z ogromną rezerwą. Ośrodki badania opinii publicznej zyskałyby na tym gdyby ujednoliciły sposób badania. Zyskałyby na wiarygodności – dodaje Warzecha.

 

Według sondażu „Faktu” na PiS chce oddać 46 proc. Polaków, którzy odpowiedzieli w internecie na pytanie „Która partia ma większe szanse wygrać wybory?” PO mogłaby liczyć na 37 proc. głosów, „PSL na 1 proc., SLD na 4 proc., Ruch Palikota otrzymałby 5 proc., PJN – 2 proc., a Polska Partia Pracy – 1 proc.

 

Jak to ocenia Warzecha? - W sondażu „Faktu” jest pytanie: „Która partia ma większe szanse wygrać wybory?” Nie jest to tożsame z pytaniem: „Na którą partię bym zagłosował”. Na PiS jako partię, która ma większe szanse wygrać wybory może głosować zwolennik PO, który uważa, że trzeba temu zapobiec. Tego typu sondaż, w którym mamy tak postawione pytanie, może pełnić rolę mobilizującą dla partii, która go nie wygrywa, czyli w tym wypadku dla PO. Odwrotny wpływ ma sondaż pokazujący wielką przewagę PO nad PiS. Taka przewaga PO powoduje nerwowość w otoczeniu Donalda Tuska. Im większa, tym gorzej. Elektorat PO to jednak w dużej mierze ludzie mało zaangażowani w sprawy państwa. Trudno ich skłonić do zagłosowania, gdy PO ma znaczną przewagę. Zwycięski dla PO sondaż działa na jej zwolenników bardzo demobilizująco – podkreśla Warzecha.

 

Not. JW