Łukasz Warzecha: Odpowiedź na pytanie o powrót Leszka Balcerowicza do czynnej polityki nie jest prosta. Z punktu widzenia organizacyjnego – patrząc czysto pragmatycznie – nie widzę na to wielkich szans. Żeby skutecznie wrócić do polityki, trzeba mieć za sobą siłę, pieniądze i organizację. Balcerowicz ma swoją fundację, FOR. Jednak to nie to samo co organizacja partyjna. Przykład PJN pokazuje, że nawet mając klub w Sejmie nie jest łatwo się przebić i pełnić znaczącą rolę.

Istnieje oczywiście druga możliwość - przygarnięcie Balcerowicza przez którąś z partii. Jednak jest on niewygodny dla wszystkich ugrupowań. Między nim a SLD istnieje oczywista sprzeczność poglądów ekonomicznych. Ich współpraca odpada. PiS może i chciałby skorzystać z niektórych argumentów Balcerowicza w sporze z rządem o OFE, ale Balcerowicz był swego czasu „czarnym charakterem” dla polityków tej formacji. Wątpliwe, by byli oni w stanie wytłumaczyć współpracę z nim. Jego wejście do Platformy w obecnej sytuacji także wydaje się niemożliwe. Kim więc Leszek Balcerowicz miałby być po swoim powrocie? Miałby sam wystartować w wyborach?

Leszek Balcerowicz jest w mediach nazywany przywódcą opozycji. I być może rzeczywiście można go nazwać przywódcą opozycji ekonomicznej, nie politycznej, opozycji ekspertów. Jednak do faktycznego uczestnictwa w życiu politycznym jest jeszcze daleka droga. Sądząc po tym, jaką pozycję i stanowisko zajmuje obecnie Leszek Balcerowicz – a zajął stanowisko bardzo pryncypialne wobec działania rządu – nie bardzo widzę możliwość jego powrotu do życia politycznego.

Trudno ocenić, na ile realny jest scenariusz odsunięcia od władz obecnego kierownictwa Platformy Obywatelskiej i zaproszenie do niego Leszka Balcerowicza. Do oceny realności takiego scenariusza należałoby znać plany Grzegorza Schetyny dotyczące jego własnej przyszłości. Wiadomo, że tylko on może przeprowadzić zamach stanu w partii. Obecny marszałek jest człowiekiem drugiego planu. I być może jako taki widziałby na pierwszym planie kogoś innego. Jednak sięgnięcie po Leszka Balcerowicza mogłoby być i tak trudne dla Schetyny. Bowiem Balcerowicz nie jest łatwą osobą. Jest niezwykle pryncypialny w swych poglądach. Gdyby Schetyna chciał rządzić partią z tylnego rzędu, miałby z tym olbrzymie problemy. Jednak to są tylko spekulacje. Do realizacji takich planów potrzebne byłyby lata świetlne.

Leszek Balcerowicz był przywódcą Unii Wolności. Sądzę, że Grzegorz Schetyna doskonale pamięta, że jako szef UW nie potrafił on utrzymywać dobrego kontaktu z obywatelami. To właściwie przez Balcerowicza Unia Wolności przestała istnieć. To był wynik m.in. jego apodyktyczności, jego przekonania o swojej racji. To powielali inni członkowie partii. Dzisiejsze opinie, że Balcerowicz przemawia do obywateli nie zmieniają obrazu tego polityka. On przemawia warunkowo. Gdyby wrócił do czynnej polityki, jego aktywność skończyłaby się prawdopodobnie w sposób podobny jak w przypadku jego kierowania UW. Sądzę, że politycy PO, którzy są skonfliktowani z Donaldem Tuskiem, biorą to pod uwagę. I wcale by tego nie chcieli.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »