- Drugie, to takie, że nie wiedziałem, że Polska ma tak gigantyczne rezerwy budżetowe. Jak podliczyli szybko na sali posłowie i twitterowicze to wszystkie szumne obietnice pana premiera będą kosztowały 250 mld zł. Jeśli mamy tyle wolnych miliardów do nie jest źle. Widać, że jesteśmy obecnie bardzo zasobnym państwem.

 

Po trzecie, część propozycji Donalda Tuska będzie przeciw skuteczna. On największy aplauz wywołał mówiąc o wydłużeniu urlopu macierzyńskiego do roku z 80 proc. wynagrodzeniem. Proszę sobie teraz wyobrazić, który pracodawca zatrudni kobietę, która może mu po porodzie na rok odejść z pracy? Gratuluję pomysłu, który zapewne nie ułatwi kobietom znalezienia pracy.

 

Po czwarte, premier ogłaszający jakie mają wejść w życie przetargi na odcinki dróg. To jest dopiero mydlenie oczu. Kto przejedzie samochodem po przetargu? Ekscytowanie się tym, że w 2014 roku rząd ogłosi przetarg na jakąś drogę, a widzieliśmy jak wygląda czas od przetargu do zbudowania drogi, jest to perspektywa bardzo daleka i te drogi mogą powstać za 5-10 lat.

 

Była jeszcze medialna wrzutka z ozusowaniem umów cywilno-prawnych. To był manewr, który miał służyć wysądowaniu reakcji. Kiedy okazało się, że reakcja jest bardzo zła, to jak w dowcipie z Żydem, rabinem i kozą kiedy okazało się, że te umowy są taką kozą, to można z tego zrezygnować. I z tego powodu nagle część pracująca na te umowy poczuła się raptem szczęśliwa, że premier im ozusowania nie wprowadza.

 

Mój ulubiony fragment przemówienia był wtedy jak premier niczym Towarzysz Wiesław stanął na trybunie i powiedział, że wszyscy, którzy się uchylają będą ścigani przez organy państwa.

 

Podsumowując expose, jest to stek obietnic z których 80 proc. nie ma możliwości na spełnienie. Bardzo desperacki rzut na taśmę. Nastąpi sondażowe odbicie Platformy, na 3-4 punkty przewagi, ale będzie to mocno ograniczone w czasie. Kolejne miesiące pokażą jednak, że ten efekt expose okazał się bardzo słaby – uważa Warzecha.

 

Not. Jarosław Wróblewski