Zbigniew Ziobro niewątpliwie miał pewne pomysły, ale swego czasu były one skupione właściwie wokół jednej dziedziny – wymiaru sprawiedliwości. Trudno jednak być liderem ugrupowania, które ma ambicje w całej polityce, nie mając pomysłów odnośnie do innych jej zagadnień. Bardzo trudno jest powiedzieć jakie właściwie są poglądy Zbigniewa Ziobry na różne istotne tematy. Co myśli na temat systemu podatkowego, co myśli na temat systemu emerytalnego, jaka jest jego opinia na temat funkcjonowania Polski w Unii Europejskiej czy w ogóle unijnych organów, a przecież jest eurodeputowanym. Takich dziedzin, w których nie ma jasności, co do koncepcji ziobrystów, można by wymienić jeszcze dużo.
Mam też wrażenie, że to jest jedna z podstawowych wad tego nowego projektu politycznego. Być może to nie będzie tak wielkim obciążeniem, jeśli chodzi o poparcie ze strony tej części wyborców, dla których liczy się przede wszystkim człowiek. Z pewnością jakaś część ludzi, dla samego Zbigniewa Ziobry, będzie go popierać. Jak duża to będzie grupa, to trudno przewidzieć, nie brałbym pod uwagę pierwszych sondaży. Skala poparcia okaże się dopiero za jakiś czas, kiedy nieco ustabilizuje się na scenie politycznej.
Z pewnością ta bezideowość będzie jednak stanowiła problem z perspektywy ocen publicystów, także tych konserwatywnych. Mnie jest bardzo trudno powiedzieć cokolwiek na temat ugrupowania, o którego programie nic nie wiem. Siłą rzeczy, muszę je definiować wyłącznie poprzez personalia, a to nie jest najlepsza metoda.
Można się zapytać, czy pewnej winy nie ponoszą tu sami dziennikarze, którzy zamiast dopytywać Ziobrę o program polityczny, drążyli temat odłączenia z PiS. Jest w tym jakaś część prawdy, ale niewielka. Sam kilkakrotnie próbowałem wyciągnąć od Zbigniewa Ziobry jego opinie na rożne sprawy, pytałem, jak wyobraża sobie swoje ugrupowanie poza PiS, jakie ono ma być, w którym skrzydle. W zasadzie, poza bardzo ogólną deklaracją, że będzie to ugrupowanie odpowiadające konserwatywnemu skrzydłu PiS, nie uzyskałem nic więcej. A to jest zdecydowanie za mało. To bardzo ogólna deklaracja.
Ponadto, jeśli ogłasza się nowy projekt polityczny, a de facto – tak już się stało, to niezależnie od tego, czy dziennikarze pytają, czy nie, wypadałoby powiedzieć, gdzie ten projekt ma się sytuować. Tego nie uzyskaliśmy ani ze strony Zbigniewa Ziobry, ani ze strony jego współpracowników. Podsumowując, trudno traktować poważnie inicjatywę, która nie spróbowała się nawet sama zdefiniować.
Rozmawiała Marta Brzezińska

