Fronda.pl: Czy nowe stowarzyszenie Joanny Kluzik-Rostkowskiej, którego powstanie ogłoszono wczoraj, i które ma szansę przekształcić się w partię, ma szansę zaistnieć na naszej scenie politycznej między PO a PiS?
Łukasz Warzecha, publicysta "Faktu": Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy nowe ugrupowanie Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak ma szansę zaistnieć na serio na scenie politycznej. Teoretycznie popyt moim zdaniem jest, ale popyt ten nie jest aż tak oczywisty z paru powodów. Po pierwsze nie jest on oczywisty, gdyż podział sceny politycznej na dwa zwalczające się - często bardzo brutalnie - obozy, jest podziałem niezwykle emocjonalnym w tej chwili – mam tu na myśli emocje wyborców. Jest to podział, do którego wyborcy już bardzo przywykli. Nasuwa się wobec tego pytanie, w jaki sposób ugrupowanie, które chce uzyskać bardzo umiarkowany wizerunek, może się wpisać w tak ostrą wojnę między PO i PiS, żeby jednocześnie tego umiarkowanego wizerunku nie stracić, ale jednocześnie przebić się ze swoim przekazem. No bo przecież trzeba się czymś odróżnić i od jednej, i od drugiej strony.
I tutaj pojawiają się kolejne niebezpieczeństwa. Niektórzy z tych, jak ich nazywam - „frondystów” – w ostatnim czasie atakowali dosyć mocno PiS i Jarosława Kaczyńskiego. W pewnym sensie po ludzku to rozumiem, bo mają się oni prawo czuć potraktowani w ostatnim czasie przez prezesa PiS bardzo źle. Jednak powstaje tu pytanie: jeżeli ktoś by na nich głosował, to nie głosowałby w nadziei, że będą rządzić samodzielnie, ale raczej w nadziei na to, że w przyszłości uda im się wejść w jakąś sensowną koalicję. No i przecież mogłaby to być również koalicja z PiS. Sądzę, że bardzo wielu potencjalnych wyborców ugrupowania Kluzik-Rostkowskiej, gdyby ono powstało, agresywny stosunek do PiS mógłby zniechęcić, ale podkreślam – agresywny, gdyż agresywny to nie jest to samo co krytyczny – te rzeczy należy odróżnić od siebie. No i wreszcie są niebezpieczeństwa czy też trudności należące do tzw. sfery technologii politycznej tzn. m.in: skąd wziąć pieniądze i kogo uczynić twarzą ugrupowania - ta twarz to nie musi być rzeczywisty lider, ale ktoś, kto będzie na tyle charyzmatyczny, żeby się od razu z tym ugrupowaniem kojarzył. Uważam, że Joanna Kluzik-Rostkowska nie spełnia tych kryteriów, bo po pierwsze nie jest politykiem bardzo wyrazistym, a po drugie jej poglądy - jeśli wziąć pod uwagę spektrum osób, które wystąpiły z PiS, czy też akurat wychodzą czy też mają zamiar wystąpić - nie mieszczą się na średniej tych osób, tylko zdecydowanie gdzieś po lewej stronie.
Czy wobec tego liberalne poglądy Joanny Kluzik-Rostkowskiej, która - jak może się wydawać - ma szansę zostać liderką, mogą być przeszkodą dla potencjalnych wyborców nowego ugrupowania, którzy w dużej mierze będą się rekrutowali z wyborców PiS-u?
Poglądy Kluzik-Rostkowskiej nie muszą być aż taką przeszkodą dla wyborców. Przypominam, że PiS miał szerokie spektrum, w którym funkcjonowali i Marek Jurek i Joanna Kluzik-Rostkowska, oboje sobie miejsce w partii znajdowali, więc tutaj nie widzę problemów. Mam wrażenie, iż Polacy, wyborcy wszystkich partii, lubią ugrupowania, które potrafią łączyć różne nurty, bo generalnie lubią zgodę, lubią, gdy ludzie się godzą. Dlatego bym powiedział, że pewna premia może być przyznana za to, że w jednym ugrupowaniu będą takie osoby jak Paweł Kowal i Jan Ołdakowski, czyli zdecydowani konserwatyści jeśli chodzi o poglądy społeczne, oraz Kluzik-Rostkowska i Paweł Poncyljusz ze swymi liberalnymi poglądami gospodarczymi.
Natomiast jeszcze raz powracam do kwestii lidera – musi to być osoba, która będzie sprawiała, że to połączenie różnych poglądów w ramach jednego ugrupowania będzie wyglądało wiarygodnie. Jeżeli ten ktoś miałby stosunkowo skrajne poglądy w ramach spektrum tego ugrupowania, to powinna to być osoba bardzo wyrazista; jeżeli jest to ktoś mniej wyrazisty, to powinien reprezentować pewną średnią tych poglądów. A Kluzik-Rostkowska ani nie reprezentuje średniej, ani nie jest bardzo wyrazista. I myślę, ze to będzie bardzo poważny problem.
W dniu wczorajszym na konferencji Joanna Kluzik-Rostkowska skrytykowała trzy lata rządów Donalda Tuska. Czy wg Pana Platforma będzie dążyła do zmarginalizowania tego nowego ugrupowania czy też może do jego szybkiego wchłonięcia?
Jednego jestem pewien – czas "miłości" między PO a nowym ugrupowaniem bardzo szybko się skończy. W tym ugrupowaniu znalazł się Paweł Kowal, osoba, która moim zdaniem jest przez PO nie do zaakceptowania z różnych względów. Dlatego w ugrupowaniu Kluzik-Rostkowskiej pewnie została podjęta decyzja, że nie wchodzimy do PO, nie dążymy w tym kierunku w żaden sposób. Skoro nie, to wiadomo, że komuś trzeba ten elektorat odebrać, Platformie również, jak najbardziej. To wynika z logiki utworzenia tego stowarzyszenia i wyjścia z PiS-u; logika była taka, że PiS nie jest w stanie odebrać Platformie wyborców centrowych, czyli „my musimy to zrobić”.
PO może wobec tego wysyłać rożne sygnały, „balony próbne” – że może będzie współpracować, a może wchłaniać. Tak się robi chcąc sprawdzić, wprowadzić niepokój w szeregi jakiegoś ugrupowania. Przykładem jest deklaracja p. Tomasza Tomczykiewicza, przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Platformy, że z początku "zapraszamy, zapraszamy", a po paru godzinach następuje korekta tej deklaracji, że jednak "nie zapraszamy".
Druga sprawa, jakie podejście będzie miała PO do nowego ugrupowania, to jest kwestia mediów. Media – mówię o mediach nastawionych „antypisowsko” - w tej chwili kochają rozłamowców z PiS, dlatego że to osłabia PiS, ale przestaną kochać w momencie, gdyby się okazało, że rozłamowcy w jakiś sposób zagrażają Platformie.
Po wczorajszej konferencji nowego ugrupowania staram się mieć raczej nie emocjonalny, a analityczny stosunek do tego przedsięwzięcia. Mam wrażenie, że kierunek jest bardzo dobry, tzn. Kluzik-Rostkowska zrobiła to, czego można oczekiwać od merytorycznie dobrze przygotowanej opozycji. Miała kilka dobrych, mocnych stwierdzeń, odwołujących się do różnych międzynarodowych rankingów i pokazujących, na czym polega problem z tym rządem. To mi się bardzo podobało. Pytanie, czy uda im się utrzymać tę linię i czy raczej będą akcentowali tego typu krytykę, czy jednak będą się starali zyskiwać punkty na krytyce Jarosława Kaczyńskiego, co byłoby moim zdaniem błędem.
Rozmawiał Robert Jankowski.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

