Poseł Halicki opowiedział dziś mediom o kryzysie w Platformie Obywatelskiej. W naszej rozmowie w zeszłym tygodniu mówił Pan, że to już najwyższy czas, żeby PO uderzyła się w pierś i chyba nawet dokładnie tego sformułowania użył poseł partii rządzącej. Czy ta wypowiedź nie jest znakiem początku dezintegracji PO?
Słowa dezintegracja bym jeszcze nie używał, natomiast z całą pewnością dzieje się w PO to co kiedyś przez pewien czas działo się w PiS, a w PO wtedy akurat się nie działo, to znaczy bardzo silny spór frakcyjny. Świadczą o tym różne wypowiedzi, które się pojawiają, jak choćby ta w wykonaniu Andrzeja Halickiego, długi czas jednego z naczelnych propagandystów PO, który był w stanie usprawiedliwić i uzasadnić każdą bzdurę zrobioną przez partia rządząca. Do tego dochodzą jeszcze przytyki bezpośrednie od samego Grzegorza Schetyny i Jarosława Gowina, a nie tylko przedstawicieli ich frakcji. Ujawnienie się tylu głosów, które mają na celu, przynajmniej oficjalnie, naprawę PO, sygnalizuje bardzo poważne osłabienie lidera.
To by oznaczało, że ten wywiad dla "Polityki" sprzed tygodnia był takim łabędzim śpiewem Tuska.
Myślę, że było kilka wystąpień tego typu. Niektórzy komentatorzy już zwrócili uwagę na dzisiejszy poranek Radia TOK FM. Zupełnym, jak się wydaje, przypadkiem Wiesław Władyka ujawnił prawdziwy cel wizyty Donalda Tuska w programie Tomasza Lisa. W TOK FM była dyskusja na temat notowań PO i Wiesław Władyka zapytał czy program Lisa był już przed ich ogłoszeniem czy po, bo przecież wszytko miało za cel podniesienie tych notowań. Jeśli ta logika jest prawdziwa to znaczy, że jest naprawdę kiepsko. Skoro trzeba niemal oficjalnie wzywać Tomasza Lisa, żeby pomógł PO. Jak się okazuje to jednak także nic nie daje.
Czyli mamy przełom na horyzoncie?
Pisałem wielokrotnie, że będzie taki moment, w którym Donald Tusk zostanie uznany przez polityków z pierwszego rzędu swojej partii za raczej obciążenie, niż atut i mam wrażenie, że ten moment nadchodzi. To jest zupełnie normalne, nie ma w tym nic niezwykłego. Osłabiona partia, której zaczynają spadać sondaże i której władza się wymyka, zawsze się staje areną gry różnych ambicji i frakcji bardziej, niż partia, w której jest dobrze.
Czy ewentualne odsunięcie Tuska może PO uratować? Czy to nie jest tak głęboki problem całego ugrupowania w oczach społeczeństwa, że odsunięcie Tuska nic nie da.
Myślę, że mogłoby dać, choć z pewnością zależy jaka by to miała być zmiana. Moja teza jest taka, że podstawowym źródłem szkodliwości PO dla Polski, w tej chwili, jest Donald Tusk i, że zmiana Donalda Tuska prawie na każdego polityka PO, włącznie z Grzegorzem Schetyną, byłaby dla państwa, ogólnie rzecz biorąc, korzystna. Też nie twierdzę, że PO z powodu samej nazwy, czy jakiegoś innego, jest naznaczona wiecznym piętnem szkodzenia . Uważam, że PO równie dobrze pod rozsądnym przywództwem mogłaby się stać partia w miarę dobrze rządzącą Polską. Natomiast na pewno nie pod tym.
Jakby taka zmiana mogła się odbić na samej Platformie?
Gdyby Donalda Tuska zastąpił ktoś taki, jak Grzegorz Schetyna, czyli ktoś kto jednak jest postrzegany, jako osoba od dawna tkwiąca w obecnym układzie, to chyba by tak bardzo samej partii nie pomogło. Gdyby zaś został przywódcą został ktoś kto bardzo silnie by podkreślił element sanacji partii, odnowienia, odświeżenia, powrotu do podstawowych haseł, to wtedy efekt byłby raczej pozytywny. Trudno kogoś wskazać jednoznacznie, ale powiedzmy, że byłby to polityk w typie Jarosława Gowina. Ktoś to by tego typu hasła potrafił wcielić w życie, a nie tylko głosić. To by mogło PO uratować. Oczywiście może być też tak, że PO bez Donalda Tuska przestaje istnieć w ogóle.
Być może jest jakieś powiązanie między wypowiedzią Halickiego, a nie do końca wyrażoną chęcią Jarosława Gowina, żeby wystartować w wyborach na szefa partii.
Myślę, że Jarosław Gowin świetnie sobie zdaje sprawę z tego, że i tak nie ma szans na wygranie. Akcja, którą teraz prowadzi ma raczej pokazać jego program i jego samego jako osobę której zależy na odnowieniu partii, ale też na tym żeby coś zacząć robić dla Polski. Nie sądzę, żeby on naprawdę chciał walczyć o przywództwo, nie jest politykiem naiwnym.
Rozmawiał Tomasz Rowiński
