Z całą pewnością Bronisław Komorowski, po pierwszym, nieszczęśliwym okresie wpadek, dość dobrze „wyrobił się”, odnalazł w swojej funkcji, co oczywiście nie oznacza, że dobrze ją wypełnia. Powiedziałbym jednak, że w sensie politycznym wypełnia ją umiejętnie. Im bardziej jest umiejętny w tym co robi, tym większy problem stanowi dla Donalda Tuska. Nie mam wątpliwości co do tego, że przyklepując tę kandydaturę Tusk miał nieco inny plan. Sądził, że Komorowski będzie na tyle słabym prezydentem, że nie będzie mu zagrażał. Okazało się, że jest inaczej, że Komorowski poczuł się dość dobrze w swojej roli i jest w stanie zbudować polityczny obóz. Właściwie, jakiś już buduje, ale też nie wykorzystując wszystkich swoich możliwości. Zebranie wokół siebie starych, także w sensie wiekowym, ubeków to nie jest stworzenie specjalnie dynamicznego politycznie środowiska. Komorowski mógłby mieć większe wpływy, gdyby się jeszcze bardziej postarał. Ale też dopiero minęły dwa lata, zostało mu jeszcze sporo czasu, aby nadrobić zaległości.

 

Jak Bronisław Komorowski wypełnia swoją rolę z punktu widzenia państwa? Odpowiedziałbym, że poprawnie, czyli dostatecznie. A nawet na 3 z minusem. Cały czas mam w pamięci jego wizytę w Waszyngtonie – to było jedno z najbardziej nieumiejętnie wykorzystanych spotkań ze względu na ówczesną indolencję Komorowskiego. Być może dziś zachowałby się już inaczej, ale pytanie, czy miałby coś konkretnego do powiedzenia.

 

Oczywiście, w tych dwóch latach prezydentury zdarzały się pozytywne przebłyski, ale trudno przypisać je dobrej woli Komorowskiego. Raczej – chęci odróżnienia się, czy ustawienia na pozycji neutralnej. Jako przykład mogę tu podać skorzystanie przez prezydenta z prawa łaski w przypadku Jerzego Jachowicza. Tutaj motywacje były, jakie były, jednak Komorowski tym „zaplusował”. Wiemy także o niektórych nominacjach do odznaczeń państwowych, gdzie Komorowski starał się wychodzić poza krąg własnych zainteresowań politycznych – to także można policzyć „na plus”.

 

Reasumując, to prezydentura na trójkę. Nie jest wybitna, ale w ostatnim czasie Komorowski unikał jakiś większych wpadek. Nie mam natomiast wątpliwości, co do tego, po której stronie politycznej jest prezydent Bronisław Komorowski. Ale ma do tego prawo, w końcu jest politykiem. Jednak pewnych rzeczy z początku tej prezydentury nie da się wymazać, rzeczy bardzo negatywnych. Przede wszystkim mam tu na myśli fakt, że to prezydent wywołał konflikt o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. To jeden z takich elementów tej prezydentury, którego nie da się wymazać z pamięci. Podchodziłbym jednak do oceny prezydentury Komorowskiego spokojnie, bez specjalnych emocji. Raczej interesuje mnie to, jakie relacje będą w przyszłości między nim a Donaldem Tuskiem. To jest ciekawe.

 

Not. Marta Brzezińska