Fronda.pl: Spada poparcie dla premiera Donalda Tuska i jego rządu. Również notowania Platformy Obywatelskiej nie są zbyt dobre. Kto może na tym skorzystać?
Łukasz Warzecha (publicysta, „W Sieci”, „Fakt”): Mój instynkt analityczny podpowiada mi, że osoby, które przestają popierać Platformę Obywatelską w ogóle zrezygnują z uczestnictwa w wyborach. Spadek poparcia dla partii rządzącej, nie przekłada się w tej chwili na wzrost poparcia dla żadnego innego ugrupowania. Przy tak intensywnym konflikcie między PO a PiS-em, z jakim mamy do czynienia, przepływ elektoratu jest minimalny.
Minimalny, tzn.?
Myślę, że może chodzić o jeden lub dwa punkty procentowe. Z pewnością nie będzie też przenoszenia poparcia z Platformy Obywatelskiej na Ruch Palikota. Nadszedł już koniec lidera tego ugrupowania. Pytanie, co stanie się z lewicą głównego nurtu? Z punktu widzenia SLD mamy dobry moment do tego, żeby przedstawić jakąś nową, świeżą ofertę. Z jednej strony mają słabnącą Platformą, a z drugiej - coraz słabszego Janusza Palikota. Gdyby politycy Sojuszu wykorzystali to umiejętnie, mogliby zarobić kilka punktów procentowych. Tyle, że na razie nie dostrzegam takiego ruchu z ich strony. Chyba, że uznamy za taki krok niedawne rozmowy między Aleksandrem Kwaśniewski a Leszkiem Millerem. Wiemy, że animozja między politykami wciąż trwa, ale – być może – ta sytuacja spowoduje, że panowie będą w stanie się dogadać, a ich twarze przyciągną lewicowo-liberalny elektorat odpływający od Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota. Zastanawia mnie również atrakcyjność aliansu PJN-u z PSL-em dla tego elektoratu. Piechociński chce pokazać, że jest innym liderem niż Waldemar Pawlak, ale nadal pozostaje w koalicji z PO. Pytanie, co wyniknie z sojuszu z PJN-em.
Solidarna Polska, która w przeciwieństwie do PJN, od razu zdystansowała się do PSL-u może odnotować dobre wyniki w ostatnich sondażach. Może właśnie to ugrupowanie zyska na obecnej sytuacji?
Rzeczywiście, tak wskazują sondaże. Muszę jednak przyznać, że Solidarna Polska jest dla mnie ugrupowaniem tak mało wyrazistym, że trudno mi sobie odtworzyć obraz wyborcy głosującego na to ugrupowanie. Chyba, że przyjmiemy, iż są to osoby darzące szczególną estymą liderów – Zbigniewa Ziobrę czy Ludwika Dorna...
A może osoby, które utożsamiają się z PiS-em, ale nie przepadają za Jarosławem Kaczyńskim?
Sądzę, że takich osób jest bardzo mało, ponieważ podział polityczny przebiega w ten sposób, że Platforma Obywatelska oznacza Donalda Tuska, a Prawo i Sprawiedliwość – Jarosława Kaczyńskiego. Wydaje mi się, że Solidarna Polska nie byłaby jednak w stanie odciągnąć takich ludzi od PiS-u, ponieważ brakuje jej wyrazistej propozycji programowej.
Ze względu na zbyt duże podobieństwo do PiS-u?
Nawet nie chodzi o to. Tak mówiło się na początku. Gdyby ktoś zapytał mnie teraz, co stanowi ofertę polityczną Solidarnej Polski, to nie potrafiłbym odpowiedzieć na to pytanie. Mamy do czynienia z jakimiś pojedynczymi projektami pod patronatem Solidarnej Polski, ale nie widać wyrazistego oblicza programowego. Z tego powodu trudno mi uznać, że ta partia mogłaby odegrać jakąś ważną rolę. Poza tym, trzeba zwrócić uwagę, że partia Zbigniewa Ziobry przekroczyła ten próg wyborczy w dwóch czy trzech sondażach, a to jeszcze za mało, aby stwierdzić, że Solidarna Polska rzeczywiście może pochwalić się wzrostem poparcia. Musielibyśmy dysponować sondażami z trzech miesięcy.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
