Fronda.pl: Na ile poważnie można traktować doniesienia o nowej inicjatywie politycznej Aleksandra Kwaśniewskiego?
Łukasz Warzecha (publicysta, „Fakt”): Musiałaby to być inicjatywa konkurencyjna wobec SLD, które wciąż ma największe poparcie na lewicy. Wiadomo, że Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski nie przepadają za sobą, trudno też mówić, że Kwaśniewski próbowałby konkurować z Millerem o przywództwo w SLD. Do takiej rywalizacji potrzebny byłby byłemu prezydentowi nowy twór. Ale stworzenie nowego projektu politycznego jest niezwykle trudne, o czym przekonał się Marek Borowski, organizując Socjaldemokrację Polską, która ostatarecznie padła. Po prostu okazała się dużo słabsza niż okrzepłe struktury Sojuszu, które nie mają interesu w uczestnictwie w nowych inicjatywach o niepewnej przyszłości. Poobnie mogłoby być w przypadku tworu Aleksandra Kwaśniewskiego. Starzy terenowi działacze nie są skorzy do ryzykowania swoimi znajomościami i układami, żeby zająć się współtworzeniem konkurencyjnego projektu. Druga sprawa, to ewentualni partnerzy. Z kim Aleksander Kwasniewsi miałby to organizować?
Mówi się o Marku Siwcu i Januszu Palikocie...
Janusz Palikot jest według mnie politykiem przegranym, który taką inicjatywę raczej ciągnąłby w dół, niż ją windował. Po pierwsze, już wewnątrz jego ugrupowania widać coraz większe konflikty, czego dowodem jest sprawa Wandy Nowickiej. Po drugie, Janusz Palikot jest politykiem uchodzącym za niepoważnego. Jest politycznym błaznem, natomiast Aleksander Kwaśniewski – przy wszystkich moich objekcjach i różnicach światopoglądowych między nami – jest politykiem - jak najbardziej - poważnym. To jest zupełnie inny format, to człowiek, który jednak naraził swoją karierę polityczną, wspierając Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie i zapłacił za to wysoką cenę, polegającą na tym, że wszystkie drogi do międzynarodowych posad zostały dla niego zamknięte, co zresztą pokazuje jak duże wpływy mają Rosjanie.
Być może Palikot to inny format polityka, ale dzięki niemu pojawia perspektywa wyniku dwucyfrowego...
Nie zgadzam się z tym. Skąd miałby się wziąc taki wynik? Czy Palikot, który ma wynik poniżej progru wyborczego byłby w stanie przyciągnąć masy? Byłby to raczej zabawny kontrast.
Jednak sondaż Homo Homini wskazuje na ewentualny sukces takiej inicjatywy. Nie jest wiarygodny?
To dopiero jeden sondaż. Absolutnie nie można czegoś oceniać po jednym sondażu. Zawsze sondaż w którym po raz pierwszy umieszcza się jakieś ugrupowanie czy - po dłuższej przerwie - jakiegoś polityka, z reguły wskazuje dla niego wyższe poparcie. Wystarczy wspomnieć cacus demokratów.pl. Było dużo szumu, świetne wyniki w sondażach, a tymczasem demokraci.pl skończyli.... nigdzie. Dlatego takie badania opinii uznałbym za kompletnie niemiarodajne. Poza tym, musimy pamiętać, że Aleksander Kwaśniewski wiele by ryzykował, podejmując taką inicjatywę. Co prawda, jak na polityka, jest wciąż młodym człowiekiem, ale ma pewną pozycję. Podjęcie przez niego takiej inicjatywy i próba jakiegoś zaistnienia, sprawiłaby, że znalazłby się w dużo gorszej sytuacji. Taki sojusz najzwyczajniej w świecie mu się nie opłaca.
To kto właściwie nakręca ten temat?
Być może sam Janusz Palikot. Po to, żeby przekonać publiczność, że nie jest jeszcze skończony, ma jakieś pomysły i możliwości, a także poważnego partnera politycznego w osobie Aleksandra Kwaśniewskiego. Aleksander Kwaśniewski nie jest z mojej bajki, ale za to, co zrobił na Ukrainie jednak go cenię i uważam za prawdziwego polityka. Nie życzę mu żadnego sojuszu z Januszem Palikotem. Mam nadzieję, że jest człowiekiem na tyle poważnym, żeby się w tego typu inicjatywy nie bawić.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
