Fronda.pl: Jak ocenia Pan wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry?

 

Łukasz Warzecha (publicysta, „Fakt”): Po pierwsze: próby złożenia takiego wniosku mieliśmy od dawna i w żadnym z tych wniosków nie widzieliśmy konkretnych zarzutów. Te oskarżenia opierają się na jakichś mgławicowych pojęciach. Po drugie: trzeba pamiętać, że prokuratura zajmowała się działaniami obu panów i nie znalazła podstaw do przedstawienia zarzutów.

 


Czy można uznać, że jest to próba zrzucenia z siebie odpowiedzialności np. za zaniedbania ws. katastrofy smoleńskiej?

 

Myślę, że kluczową kwestią jest raczej rola Donalda Tuska. Gdy taki wniosek był szykowany po raz pierwszy, pogłoska polityczna głosiła, że to akcja bez zezwolenia premiera i skierowana przeciwko niemu. Mówiło się, że to Rafał Grupiński sieje taki ferment. Teraz mamy tylko oficjalną i dosyć enigmatyczną wypowiedź Donalda Tuska, który mówi, że nie jest entuzjastą takiego pomysłu, ale został przegłosowany, a przecież Platforma jest partią superdemokratyczną, itd. Pytanie, czy Donald Tusk nie chce być z tym wnioskiem kojarzony, ale go w pełni akceptuje? A może był nawet jego inspiratorem? Jest też możliwość, że znowu mamy do czynienia z akcją samodzielną akcją części polityków Platformy, a Donald Tusk nie chcąc psuć wrażenia, że ma kontrolę nad partią, próbuje dorobić do tego pewną legendą. Zastanawiam się czy z punktu widzenia Donalda Tuska taki wniosek jest potrzebny. Owszem, może się przydać jako przykrywka do pewnych spraw, ale mam wrażenie, że – jako przykrywka – był już tyle razy wałkowany, że przestał się sprawdzać. Właśnie teraz jest największa szansa, że ten wniosek przejdzie, choć oczywiście nie jest to przesądzone. Natomiast wspomniany wniosek w żaden sposób nie przykrył tematu unijnego budżetu. Pod tym względem zagrywka z postawieniem Kaczyńskiego i Ziobry przed TS nie wyszła. Ale – być może - mamy do czynienia z próbą wstępnego wyciągnięcia ręki do SLD. Sojusz pod wodzą Leszka Millera na pewno byłby chętny wejść do koalicji, co widać od bardzo dawna. Do tego dochodzi sprawa Barbary Blidy, która ma dla polityków SLD znaczenie symboliczne. Należy wspomnieć jeszcze o najbardziej chwiejnym elemencie tej układanki – PSL. Myślę, że polityków tego ugrupowania będzie zbyt mało, aby wniosek przeszedł, a większość będzie głosować przeciw. Być może PO chce urządzić im taki spektakl, aby wskazać, że inny koalicjant również jest możliwy.

 


Czy złożenie takiego wniosku nie zaszkodzi Platformie? W końcu politycy tego ugrupowania odwołują się bardzo często do standardów demokratycznych, a wykorzystywanie Trybunału Stanu do walki z opozycją w bieżących sprawach jest rażącym nadużyciem...

 

Nie, to w żaden sposób im nie zaszkodzi. Znacznie poważniejsze rzeczy nie zaszkodziły Platformie Obywatelskiej. Poza tym, jeżeli jakieś ugrupowanie składa wniosek do TS, to składa go z przekonaniem, że sprawa jest poważna i będzie starało się to udowodnić. Oczywiście opozycja może mówić, że jest to sprawa bieżąca, ale druga strona ma inne zdanie. Dlatego w żadnym wypadku nie może to Platformie zaszkodzić. Tak jak mówiłem, postrzegałbym to jako walkę wewnątrz PO albo pewną rozgrywkę z SLD przeciwko PSL-owi jako groźby, że jest konkurent. Nie sądzę jednak, aby ta sprawa trafiła do Trybunału Stanu.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Aleksander Majewski