Fronda.pl: "Gazeta Wyborcza" nie poinformowała wczoraj na pierwszej stronie o skandalu związanym z ekshumacją Anny Walentynowicz. Jak Pan ocenia taką postawę redakcji z Czerskiej?
Łukasz Warzecha ("Fakt"): Sprawę można rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Po pierwsze: trudno mieć wątpliwości, jakie są powody takiego działania. To zupełnie oczywiste dla wszystkich, którzy mają jakieś pojęcie o tym, jak wygląda w Polsce życie polityczno-medialne i rozumieją doskonale, że "Gazeta Wyborcza" - po prostu - nie publikuje tego, co jej nie pasuje. Nawet, jeżeli chodzi o wydarzenia bardzo ważne.
Nawet, gdy chodzi o ekshumację legendy "Solidarności", która - będąc postacią historyczną - wyłamuje się z bieżących rozgrywek politycznych?
Myślę, że się nie wyłamuje. Tzn. z punktu widzenia podziału, jaki dzisiaj panuje w Polsce, Anna Walentynowicz wywołuje jednoznaczne skojarzenia, tak jak jednoznaczne skojarzenia wywołuje Henryka Krzywonos. Niestety żyjemy w takim świecie, że pada hasło i odruch jest natychmiastowy. Wiemy po której stronie jest dana osoba, nawet jeżeli już nie żyje.
Czyli po pierwsze: "Wyborcza" nie publikuje tego, co jej nie pasuje. A po drugie?
Można - z tego tytułu - prowadzić działalność w sposób bardziej lub mniej umiejętny. Dla mnie działanie "Gazety Wyborczej", która unika tematu i nie nadaje mu właściwej rangi, jest wręcz prymitywne. Być może takie zabiegi budzą zażenowanie również w samej redakcji "Gazety Wyborczej", nie wiem. Gdyby w mojej gazecie było tak, że - z powodów politycznych - mielibyśmy nie dawać jakiegoś bardzo ważnego tematu, wszyscy patrzyliby na siebie dziwnym wzrokiem. To przecież tak prymitywna praktyka, że każdy od razu wiedziałby o co chodzi! Dziwię się, że "Wyborcza" sięgnęła po tak prymitywny zabieg. Oczywiście można mieć różne poglądy, dziennikarze mogą je wyrażać i mają do tego pełne prawo, ale to powinno mieć miejsce w komentarzach! Natomiast zupełnie inną sprawą jest umieszczenie tego typu wiadomości - zgodnie z jej rangą - w samej strukturze gazety. Możemy napisać np., że naszym zdaniem ekshumacje nie mają sensu, że wokół sprawy katastrofy smoleńskiej jest zbyt dużo szumu, itd. Oczywiście nie zgadzam się z takimi opiniami, ale rozumiem, że można mieć taki pogląd. Tyle tylko, że krytyczny stosunek do jakiejś sprawy nie oznacza, iż informacja nie powinna znaleźć się w strukturze gazety w odpowiednim miejscu. Jeżeli tego nie ma, to znaczy, że naruszamy podstawowe zasady pewnej przyzwoitości zawodowej, jak i standardy warsztatu dziennikarskiego.
Dzisiaj "Gazeta Wyborcza" uraczyła nas jednak sprawą katastrofy smoleńskiej na pierwszej stronie. Tyle, że tytuł znalazł się pod dużym zdjęciem p. Łukomskiej-Pyżalskiej, urodziwej prezes Warty Poznań. "Znów spór o Smoleńsk"... Czyżby nagłówek mówił wszystko?
To żadna nowość. "Gazeta Wyborcza" już od dawna narzuca swój światopogląd i ma do tego prawo. Problem jest inny: już dawno nastąpiło wymieszanie komentarza z informacją. Tytuł, który Pan przytoczył, nie jest napisany neutralnym językiem. To tytuł, który od razu sugeruje nastawienie. Struktura powinna być absolutnie czytelna, a tak w tym przypadku nie jest. Sformułowanie użyte w podtytule: "PiS wytacza ciężkie działa" nie jest sformułowaniem informacyjnym. To zdanie już sugeruje pewne nastawienie do sprawy. Czym innym jest kwestia informowania o działaniach danej partii politycznej, a czym innym jest kwestia oceny tych działań. To wszystko jest w "Gazecie Wyborczej" całkowicie wymieszane i to od dawna. Tak samo jest w TVN 24, tak samo jest w "Faktach" TVN, gdzie materiały - pozornie informacyjne - mają właściwie charakter stricte komentarzowy. To jest problem! Nie to, że "Wyborcza" widzi sprawy w pewien sposób, że ma własny pogląd, ale to, iż ten pogląd przemyka w formie informacji. To złamanie podstawowych zasad! To, coś, czego tzw. gazeta poważna czy opiniotwórcza absolutnie nie powinna robić. Często podobne zarzuty słyszymy pod adresem tabloidów, tyle, że ich forma jest wpisana w określoną konwencję charakterystyczną tylko dla tabloidów. Natomiast w taką konwencję nie może być wpisane działanie tzw. gazety opiniotwórczej.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski

