- My, powstańcy warszawscy, byliśmy kontynuatorami żołnierzy września 1939 roku. Przez 63 dni żyliśmy w wolnej Warszawie i wierzyliśmy, że walczymy o niepodległą ojczyznę. Kiedy przyszła kapitulacja, nasi bracia i siostry szli do niewoli, cierpiąc tam głód i poniewierkę, jednak ich cierpienia nie poszły na marne - mówił podczas niedzielnych uroczystości w Parku Wolności w Muzeum Powstania Warszawskiego Zygmunt Ścibor-Rylski. Prezes Związku Powstańców Warszawskich podkreślił, że etos i ideały powstańców, które ich prowadziły do walki, przejęła kilkadziesiąt lat później Solidarność.
- Tak nieustępliwa walka z przeważającymi siłami okupanta i skuteczny opór stały się możliwie dzięki niezwykłej umiejętności współdziałania. W pamiętnych sierpniowych dniach wszyscy stanowili jedną wielką rodzinę. Można powiedzieć, że realizowali Chrystusowy testament z Wieczernika: „Ojcze spraw, aby byli jedno" - mówił biskup polowy Józef Guzdek w homilii wygłoszonej podczas mszy w intencji poległych powstańców w niedzielę wieczorem na pl. Krasińskich.
Syreny zabrzmią dziś na całym Mazowszu i w kilkudziesięciu miastach Polski. Tuż przed godz. 17 nad Warszawą przeleci amerykański transportowiec herkules C-30. Nad pl. Konstytucji, Marszałkowską i pl. Krasińskich rozrzuci 100 tys. ulotek przypominających o 67. rocznicy wybuchu Powstania. Kilka minut po „Godzinie W” siedem samolotów typu Iskra rozpyli nad centrum miasta smugę biało-czerwonego dymu.
Tradycyjnie o godz. 17 odbędą się oficjalne uroczystości na Powązkach przy pomniku Gloria Victis. O 21 zostanie rozpalony ogień pamięci na Kopcu Powstania Warszawskiego (ul. Bartycka).
eMBe/PAP

