- To warszawiacy powinni zdecydować, czy pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej stanie w stolicy Polski – uważa Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem rozstrzygnięciem tej sprawy powinny się zająć nowe władze Warszawy.
- Bardzo chętnie przez barometr warszawski zapytam warszawiaków, czy chcą jeszcze jakiegoś innego upamiętnienia, z zastrzeżeniem oczywiście konserwatora, że nie na Krakowskim Przedmieściu – powiedziała prezydent stolicy w TOK FM. Skomentowała w ten sposób apel biskupów, którzy wzywali do powołania komitetu, który zajmie się upamiętnieniem ofiar katastrofy smoleńskiej. Gronkiewicz-Waltz zaznaczyła, że nie chce, by kwestia pomnika była elementem kampanii wyborczej w wyborach samorządowych.
W TVP Info polityk Platformy Obywatelskiej zaznaczyła natomiast, że obecna Rada Warszawy nie chciałaby wiązać rąk przyszłym władzom stolicy w kwestii pomnika.
- Chętnie oddam tę decyzję w ręce warszawiaków, ale to powinno być po wyborach - podkreśliła. - Czas też goi rany. To jest też czas pewnej żałoby. Jest takie przysłowie: "Co nagle, to po diable" - dodała.
W podobnym tonie wypowiedział się kilka dni temu Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przyznał, że to warszawiacy oddając swój głos w wyborach samorządowych powinni zdecydować, czy chcą, by pomnik upamiętniający katastrofę smoleńską staną w Warszawie. Zaznaczył, że on sam nie zagłosuje na żadnego przeciwnika budowy takiego monumentu.
żar/Stooq.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

