Kilka dni temu portal Fronda.pl informował o rozwieszonych w Warszawie plakatach z hasłem „Nie spedalaj nieletnich”. Za rozplakatowaniem miasta stał enigmatycznie brzmiący Ruch Higieny Moralnej. Środowisko LGBTQ wszczęło swoiste śledztwo, by wytropić autora „skrajnie homofobicznego” rysunku, (niestety) skuteczne.
Stowarzyszenie Pracowania Różnorodności, facebookowy profil Tęczowe Oko Suarona i portal InnaStrona ruszyły na wojnę rozlepionym w Warszawie plakatom. Za pomocą Facebooka tropiciele homofobii informowali się, gdzie jeszcze wiszą te „paskudne” plakaty.
Portal kampaniespołeczne.pl pisze o „krótkim żywocie spedalania nieletnich”. Wprawcie bojownicy tolerancji mieli pewne wątpliwości, jeśli chodzi o zdzieranie plakatów z reklamowych nośników, to jednak szybko udało im się oczyścić Warszawę z przejawu mowy nienawiści. Dzięki interwencji radnego Krystiana Legierskiego sprawa trafiła do Pełnomocnika Prezydenta Warszawy ds. Równego Traktowania, a stamtąd została odesłana do Elżbiety Radziszewskiej Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania.
- Plakaty uważamy za homofobiczne, ponieważ stwierdzają one wprost, że można "spedalić" inną osobę, a zatem przenieść na nią "pedalstwo", "pedalskość" czy "bycie pedałem" – tłumaczy Przemysław Szczepłowski ze Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności.
- Neologizm "spedalanie" określa praktykę, nakłanianie, zmuszanie, przekupywanie i zachęcanie do czynności seksualnych nieletniego przez osobę o orientacji homoseksualnej. Tym neologizmem określamy również niewłaściwe informowanie młodych ludzi o zjawisku homoseksualizmu. Coraz częściej przypomina to agitację homoseksualną, a momentami jest to wręcz jawna demoralizacja – odpowiada przedstawiciel Ruchu Higieny Moralnej.
Tęczowe środowiska nie mogą jednak spać spokojnie. Wygrały bitwę, ale nie wojnę. Przedstawiciele Ruchu Higieny Moralnej zapytani, czy z perspektywy czasu zmieniliby coś w swoich plakatach, odpowiadają stanowczo „nie”. - Mamy za to pomysły na kontynuowanie tej tak przyjemnie rozpoczętej wymiany "myśli i wrażeń". Zatem do usłyszenia, a raczej do zobaczenia - nowego plakatu – zapowiadają.
eMBe/KampanieSpoleczne.pl

