Marsz w 600. rocznicę bitwy
Uczestnicy „Marszu Grunwaldzkiego” zaczęli gromadzić się po już godz. 10. na Placu na Rozdrożu. Marsz miał być upamiętnieniem 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. - Chcemy, by stał się on manifestacją Polski narodowej, przywiązanej do swoich tradycji, by był eksplozją polskiej dumy – napisali organizatorzy.
- Wiktoria grunwaldzka nie jest zwykłym zwycięstwem, zajmuje ona szczególne miejsce w polskiej kulturze i historii – mówi portalowi Fronda.pl jeden z organizatorów marszu Marcin Białasek z Młodzieży Wszechpolskiej. – „Marsz Grunwaldzki” ma być wyrazem uznania dla naszej tradycji, hołdem złożonym polskości i polskiej tożsamości. Powinniśmy odczuwać dumę z takich zwycięstw - tłumaczy.
Poseł Artur Górski, członek Komitetu Poparcia Marszu nazywa tę inicjatywę "manifestacą patriotyzmu". - To hołd oddany Polakom, którzy 600 lat temu przelewali w boju krew za ojczyznę i zwyciężyli. W odpowiedzi na „nowe barbarzyństwo” promuje on tradycyjne wartości konserwatywne i katolickie. Dziś potrzeba nam współczesnych „rycerzy”, ludzi ideowych i odważnych, którzy takie wartości będą potrafili głosić publicznie i zabiegać o nie w różnych sferach życia – powiedział portalowi Fronda.pl.
Marsz wyruszył z pod pomnika Romana Dmowskiego chwilę po godzinie 11. Uczestniczy nieśli trzymaną przez kilkadziesiąt osób flagę Polski, a także mniejsze flagi i transparenty. Każdy otrzymał ulotkę z tekstami Roty i Hymnu Młodych oraz krótką informacją na temat marszu.
- 600. lecie zwycięstwa pod Grunwaldem jest ważnym wydarzeniem – mówi portalowi Fronda.pl szef MW w Warszawie Witold Tumanowicz. – Była to bitwa pokazująca siłę polskiego oręża, naszą niezależność i suwerenność, a także podmiotowość państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Wiktoria grunwaldzka symbolizuje okres chwały Polski.
Zapytani o zbieżność „Marszu Grunwaldzkiego” z Europride, organizatorzy stwierdzili, że jest ona przypadkowa, choć ze względu na propagowane przez siebie wartości, marsz odbywa się „w kontekście żenującej parady homoseksualistów”. Uczestnicy w trakcie całego marszu wykrzykiwali: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Wielka Polska Katolicka”, „Dziękujemy wam za Grunwald” oraz inne konserwatywne i narodowe hasła.
Marsz przeszedł Al. Ujazdowskimi przy Placu Trzech Krzyży, po czym skierował się na Nowy Świat, gdzie przy Klubie Krytyki Politycznej „Nowy Wspaniały Świat” na jego uczestników czekało kilkadziesiąt osób trzymających transparent „Smash homophobia” („Zniszcz homofobię”). W ich kierunku poleciały butelki i race. Uczestnicy Marszu skandowali „Chłopak, dziewczyna – normalna rodzina”, „Nie tęczowa, nie czerwona, tylko Polska narodowa” oraz „Nie Holandia, tu jest Polska”.
Michał z Warszawy na „Marsz Grunwaldzki” wybrał się z żoną i dwójką dzieci. Do przyjścia skłoniły go hasła odnoszące się do moralności chrześcijańskiej. Zapytany o swój stosunek do Europride stwierdza, że jest to „agresywne manifestowanie swojej odmienności”. Podobny stosunek do „Marszu Grunwaldzkiego” deklaruje ks. Łukasz z Warszawy, dla którego najważniejsze są w nim wartości katolickie i narodowe. Zdaniem duchownego są one odpowiedzią na „dziedzictwo rewolucji francuskiej” - hasła legalizacji związków partnerskich i adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Nie mam wątpliwości, że dla moralnej kondycji naszego Narodu ważniejsza od wspomnień o polskiej martyrologii jest pamięć o bitwach zwycięskich, które świadczą o dawnej potędze naszej Ojczyzny oraz o geniuszu naszych królów i wodzów. – mówił na zakończenie marszu dr Artur Górski. Po nim wypowiedział się inny członek Komitetu Poparcia, dr Marcin Masny, podkreślając obecne zagrożenie kryzysem o wymiarze moralnym oraz zaapelował do uczestników o przygotowanie się „do wzięcia odpowiedzialności za Polskę”. Po ich wypowiedziach organizatorzy złożyli wieniec pod Grobem Nieznanego Żołnierza.
„Wolność, Równość, Tolerancja”
Pod takim hasłem ulicami Warszawy przeszła parada Europride organizowana przez środowiska LGBT (lesbijki, geje, biseksualiści, transseksualiści). Uczestnicy wyruszyli z Pl. Bankowego ok. godz. 13.30. Zaplanowana trasa prowadziła przez ulicę Marszałkowską do ronda Dmowskiego, następnie Al. Jerozolimskimi do ronda de Gaulle'a, Nowym Światem, Al. Ujazdowskimi, al. Szucha do pl. Unii Lubelskiej i dalej ul. Marszałkowską do Placu Konstytucji.
Zaraz po przyjeździe ruchomych platform (startowały z Pl. Teatralnego) na Placu Bankowym doszło do starcia z przeciwnikami parady. Uczestnicy Europride zostali obrzuceni jajkami przez skandujących „Kto nie skacze, jest pedałem” kontrmanifestantów. Policja otoczyła ich kordonem, kilku najbardziej agresywnych zostało zatrzymanych.
Po krótkim postoju, uczestnicy parady, przy akompaniamencie głośnej muzyki i trąbek bardzo przypominających wuwuzele, ruszyli dalej. W paradzie wzięło udział 15 ruchomych platform. Na pierwszej z nich można było dostrzec działaczy SLD: Ryszarda Kalisza, Katarzynę Piekarską, Janusza Wenderlicha czy Roberta Gadzinowskiego. Wśród maszerujących widoczne były flagi Młodych Socjalistów, Antyklerykalnej Partii Postępu „Racja” czy Forum Młodych Socjalistów.
Paradujący nieśli transparenty z napisami „Pod Grunwaldem też byli geje”, „It’s ok to be gay” („Być gejem jest ok”), „Jesteśmy dziećmi Boga, tak jak ty” oraz inne, nawołujące do legalizacji homo-związków, co stanowi jeden z głównych postulatów parady. W tłumie można było dostrzec, ubrane w charakterystyczne stroje i niosące flagi swoich państw, grupy z zagranicy.
Na końcu parady szedł Szymon Niemiec, który kilka lat temu obwołał się diakonem Wolnego Kościoła Reformowanego. Towarzyszyli mu mężczyźni ubrani w białe „habity”. Działacz powiedział, że demonstracja jest przede wszystkim „społeczną walką o prawa” a nie zabawą, jak to ma miejsce na Zachodzie. Zapytany o kapucyńską akcję „Nie przyszedłem potępić, lecz zbawić” odpowiedział, że „każdy, kto modli się o uleczenie z miłości popełnia grzech sodomii”. Zasugerował, że katoliccy duchowni powinni „widzieć to, co jest w Piśmie, a nie to, co myślą, że jest”.
I jak zwykle przy tego typu imprezach w oczy najbardziej rzucali się wszechobecni policjanci, za których pracę zapłaci nie kto inny jak podatnik.
Igor Belczewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

