Przyczynkiem do jej rozważań jest popularność serii książek i filmów "Zmierzch", opowiadającej historię miłości nastolatki do "dobrego" wampira. Pochodzi on z rodziny wampirów, które zrezygnowały z picia ludzkiej krwi. W przeciwieństwie do wrogich sobie klanów – które nadal kąsają, najchętniej bladolice dziewczęta – zachowują nienaganne maniery i schludny ubiór. To akurat podobnie zresztą, jak większość wampirów z wcześniejszych opowieści.
Zdaniem Freund różnią się one drastycznie od innych popkulturowych potworów. - Z jednej strony mamy pozbawione twarzy i historii, swoiście proletariackie masy Zombielandu, którymi zadeklarowany lewicowiec Stephen King się nie bez przyczyny interesuje. Z drugiej co najmniej od czasów Brama Stokera podniesione do stanu szlacheckiego wampiry, które w każdej chwili mogłyby zaprezentować naukę zabijania w dobrym stylu – pisze na łamach "Die Welt".
Dzisiejsze wampiry nie mają już służących i karet, ale są wykształcone i prowadzą drogie samochody. Dodatkowo bohaterowie serii "Zmierzch" nie tylko na zewnątrz nawiązują do wizerunku typowego konserwatysty, ale także swoim zachowaniem. Książki mają przesłanie zachęcające do zachowania dziewictwa przed ślubem i antyaborcyjne, a bohaterowie serii są religijni.
Seria "Zmierzch" składa się z czterech powieści, których autorką jest Amerykanka Stephanie Meyer. Mormonka jest oskarżana przez feministki o przedstawianie bohaterek swoich powieści jako postali bezbronne i uzależnione od mężczyzn. Jej książki sprzedały się w ponad 80 mln egzemplarzy na całym świecie.
sks/Die Welt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

