Komisja ds. woskowych Izby Reprezentantów przyjęła poprawki do ustawy, które uderzają w pewnym stopniu w decyzję Baracka Obamy o uchyleniu ustawy zakazującej gejom i lesbijkom służenia w armii. Ta polityka, przyjęta za czasów Demokraty Billia Clintona, polegała na tym, że geje mogli służyć w armii o ile nie odnosili się ze swoją preferencją seksualną. (  „don’t ask, don’t tell”). Teraz republikańscy kongresmeni zaproponowali wprowadzenie poprawki do ustawy budżetowej, która ma opóźnić wycofywanie się z tej polityki i przyjęli  klauzulę, która zobowiązuje wszystkich szefów sił zbrojnych  do potwierdzenia, że odwołanie polityki „don’t ask, don’t tell” nie będzie miało wpływu na zdolność operacyjną wszystkich sił wojskowych. Poprawkę zaproponował republikanin Duncin Hunter z Kalifornii.



Dotychczas, wymagano takiego potwierdzenia, jedynie od prezydenta, sekretarza obrony i szefa połączonych sił. - Chcę, żeby wszyscy szefowie podpisali się pod ustawą, uchylającą obowiązywanie polityki „don’t ask, don’t tell” – mówił Hunter.  Polityk wzbudził wielkie kontrowersje mówiąc, że Barack Obama nie służył nigdy w armii zaś szef połączonych sztabów Mike Mullen nigdy nie walczył na polu bitwy.  - Ja i inni w tej Izbie mamy większe doświadczenie w bezpośredniej walce niż ci, którzy odwołali politykę „don’t ask, don’t tell”.- powiedział polityk. Komentatorzy są zgodni, że te słowa odnosiły się również do sekretarza obrony, Roberta Gatesa, który jest wielkim zwolennikiem gejów w US- army. Zresztą polityk wprost nazwał Gatesa „politycznym nominatem”.


Gdy przed uchyleniem ustawy amerykańscy politycy Partii Republikańskiej ostrzegali ,że armię może opuścić ćwierć miliona żołnierzy Gates argumentował, że z doświadczenia Brytyjczyków, Kanadyjczyków i jeszcze kilku innych narodów wynika, że mimo takich samych wypowiedzi żołnierzy w tych krajach, nieliczni opuścili armię. Gates przekonywał również, że nie jest możliwe, aby aż ćwierć miliona amerykańskich żołnierzy zdecydowało się na ten krok. Senator  John McCain relacjonując jednak wyniki badań Pentagonu stwierdził, że w sumie 30 proc. wszystkich żołnierzy służących w armii amerykańskiej jest przekonanych, że zniesienie zakazu służby homoseksualistów będzie miało negatywny wpływ na zdolność bojową armii. Aż 67 proc. żołnierzy piechoty morskiej i 58 proc. żołnierzy pozostałych jednostek bojowych uważa, że zniesienie zakazu będzie miało negatywne konsekwencje dla spójności armii.


Podpisana przez Obamę ustawa  miała wejść w życie po 60 dniach od złożenia pod nią podpisu prezydenckiego i podpisu sekretarza obrony oraz szefa połączonych sztabów. Gates i Mullen zalecili nawet rozpoczęcie specjalnych szkoleń dla dowódców oddziałów na temat tego, w jaki sposób należy traktować osoby homoseksualne. Amerykańska marynarka wojenna zaczęła  już przygotowywać kapelanów do udzielania ślubów homoseksualnych. Pentagon zapewniał, że „homośluby” będą się odbywały tylko w tych stanach, w których zalegalizowano ten rodzaj związków. Zaś udzielać ich mają księża tylko z tych Kościołów, które zezwalają na związki małżeńskie osób tej samej płci.


Teraz komisja przyjęła jednak  przepis, który zabrania wykorzystywania obiektów wojskowych do przeprowadzania tzw. ślubów tej samej płci i nie pozwala na udział w tego typu „uroczystościach” pracownikom departamentu obrony zaś w środę  zatwierdziła również poprawkę kongresmen Vicky Hartzler, która wzmocniła pozycję tradycyjnego małżeństwa w armii. Poprawka definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.


Komentatorzy Fox News są jednak zgodni, że poprawki Izby Reprezentantów przepadną w Senacie, w którym większość mają Demokraci.

Ł.A/ Fox News