"Wydawało mi się, że on miał trochę honoru. A z tego widać, że łajdak" - powiedział Lech Wałęsa o gen. Kiszczaku w rozmowie z polskimi dziennikarzami. Wałęsa jest obecnie w Miami. 

"Zastanawiam się, kto za tym stoi: stara czy nowa władza… To typowo prosta podróba! Nie mam nic z tym wspólnego - na pierwszym dokumencie wpadli! (…) Ludzie uwierzyli w bezpiece, a dokument pierwszy i od razu wpadka! Niech pani popatrzy na daty! Wyżej niższe, niżej wyższe!

Pani weźmie pierwsze pismo, to będzie mieć odpowiedź na wszystkie! Sfałszowane? Nie wiem, nie oglądałem, jestem za granicą. Wziąłem pierwsze pismo! (…) Do współpracy z SB nigdy się nie zobowiązałem, nigdy nie zostałem złamany. Ze mną rozmawiano jako z szefem strajku - nie byłem tylko jakimś tam elektrykiem… Rozegrałem to jak potrafiłem, rozegrałem to dobrze - moim zadaniem było rozpoznać przeciwnika. Stąd powiedziałem, że nie wszyscy tam byli zdrajcami, bo ja ich rozpracowałem" - perorował dalej Wałęsa.

"Mój charakter wyjątkowo pasował do tej walki - już pierwszego dnia wycofywałem policję i nas, by nie dochodziło do bijatyk. I tym sposobem znalazłem się na komendzie. Przeprowadziłem negocjacje z komendantem… (…) Mój charakter od początku stawiał na rozmowy, negocjacje, rozpracowanie… Ci, którzy mówią dziś inaczej, dążyli do tego, byśmy się pozabijali" - stwierdził dalej.

Mówił też, że jest wyjątkowo wyjątkowym przypadkiem... "Tam się znaleźli ludzie, którzy się nie znają na tym, nie mają pojęcia o walce! To jest łagodzący problem - bezpieka nie robiła podróbek, to był jedyny przypadek, mój, w Gdańsku, gdzie podrobili dokumenty!" - tłumaczył się.

Wreszcie zaczął pokrzykiwać: "Dałem pani pierwsze pismo - oszustwo, kłamstwo widoczne! Dałem pani pismo?! Jeszcze raz powtarzam! Manipulacja?! Zakończyłem, udowodniłem, że oszukali, podrobili! Ta władza to samo zrobiła!".

Twierdził też, że to jest zemsta komunizmu zza grobu.

"Zabrano mi na rewizji opis Grudnia, zabrano ręczne pisanie, dopasowano to tak, by przekonać ludzi, którzy się nie znają. Popełnili błąd, bo połowę ludzi, na których miałem kablować nie znałem! Nie znałem! Pozbierali jakichś „Bolków” w jeden worek i myślą, że się im uda…

To zemsta! Przeszkodziłem mu, bo miałem być premierem - zrzuciłem go z premiera! Przegrał osobiście ze mną i przegrał komunizm. Prawdopodobnie wymyślił koncepcję z papierami, że na koniec ludzie mu uwierzą, bo umierający, że w to należy uwierzyć. Wykonał ohydny gest. Apeluję do jego sojuszników - widzicie, jak postąpił z Wami" - przekonywał.