Lech Wałęsa w rozmowie z tygodnikiem „Przekrój” stwierdza, że PiS cieszy się dużym poparciem niezadowolonych. - PiS zbiera niezadowolonych, ale na razie zbiera na pyskowanie. Gdy dojdziemy do momentu podejmowania poważnej decyzji, ludzie będą rozsądni i oddadzą swoje życie i swoje sprawy w ręce osób bardziej odpowiedzialnych – prognozuje były prezydent.
Zdaniem Wałęsy duże szanse na wejście do Sejmu ma Janusz Palikot. - On jest potrzeby dla higieny. Dlatego, żeby bruździć. On jest inteligentny i potrafi szukać różnic, luk. Jak widzi, że jakieś miejsce jest zajęte, to je mija i szuka innej luki – zachwala Wałęsa.
I na koniec najmocniejsze. Były prezydent wprawdzie prognozuje, że wybory wygra Platforma Obywatelska, ale zostawia sobie furtkę wpisując się w konwencję straszenia PiS. Bo jeśli wygra Kaczyński to... Polskę czeka wojna domowa. - Będzie wielki bojkot i anarchia. Krew się nie poleje, to nie te czasy. Ale mamy internet, telefony komórkowe i tam będzie ten opór, który go wysadzi i który ja nazywam wojną domową - przewiduje Wałęsa.
Rodzi się pytanie, czy to przypadkiem nie jest wezwanie do zakwestionowania wyniku wyborów w przypadku wygranej PiS. Jeśli wierzyć sondażom i wzmożonemu straszeniu PiS, to opcja przeciwna rzeczywiście ma się czego bać. Bo okazuje się, że Donald Tusk jednak ma z kim przegrać. A jeśli stanie się tak, że nie wystarczy przedwyborcze infekokowanie wirusem strachu przed PiSem, to trzeba postraszyć powyborczą anarchią.
A, że ciemny lud łatwo jest nastraszyć, można było się przekonać już nie raz. Do historii przeszła już słynna audycja w amerykańskim radiu CBS wyemitowana 30 października 1930 roku. Radiowe słuchowisko zostało w pewnym momencie przerwane doniesieniem z ostatniej chwili. Reporter poinformował o wielkich erupcjach gazu na Marsie, a następnie podał komunikat: Jak nam donoszą, o godzinie ósmej pięćdziesiąt wielki, płonący obiekt, prawdopodobnie meteoryt, spadł na farmę w pobliżu Grovers Mill, w New Jersey, dwadzieścia dwie mile od Trenton”. Nim końca dobiegła godzinna audycja co jakiś czas przerywana “doniesieniami na żywo” z frontu walki z Obcymi, całe Stany pogrążyły się w panice. Ludzie uciekali z domów, linie telefoniczne zablokowały się od wezwań pogotowia i policji, a półki sklepowe zaczęły świecić pustkami. Koniec świata był naprawdę bliski, z tym, że komunikat podany przez reportera był fragmentem “Wojny światów” Herberta George'a Wellesa.
Wałęsa w roli zwiastuna końca świata? Czemu nie, tylko czy ktoś da się nabrać na te bajeczki o ataku Obcych w postaci Pisiorów z wielkimi zębami i twarzą wykrzywioną w złowieszczym grymasie? “Wojna światów” rozegra się 9 października.
Marta Brzezińska

