Niezależnie od tego, jak oceniamy Lecha Wałęsę, jego prezydenturę oraz udział w historii, jedno jest pewne: nie znajdziemy w naszym kraju drugiego tak rozbrajająco skromnego człowieka!
Były prezydent Polski od pewnego czasu jeździ po kraju z wykładami, na których doradza działaczom KOD, jak odsunąć PiS od władzy. Podobno to również Lech Wałęsa zainspirował Donalda Trumpa do ubiegania się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych (tak przynajmniej twierdzi były lider "Solidarności"). Okazuje się, że doradzanie światowym przywódcom Wałęsa ma we krwi. Ostatnio ogłosił, że gotów jest doradzać również niemieckiej kanclerz, Angeli Merkel.
Były prezydent udzielił wywiadu „Deutsche Wirtschafts Nachrichten”, czyli niemieckiej gazecie ekonomicznej.
"Wałęsa rozdaje ciosy na wszystkie strony. Atakuję polski rząd, Putina, Unię Europejską. Uderza nawet w Berlin. Jednocześnie ma on jednak nadzieję, że Niemcy spełnią swoją rolę przywódczego narodu w nowej już Europie"- piszą o Wałęsie niemieccy dziennikarze. W wywiadzie były lider "Solidarności" żali się, że rząd PiS niszczy wszystko, na co on (sam oczywiście!) zapracował.
"W najgorszych koszmarach nie wyobrażałem sobie, co stanie się z moim krajem i z Europą. Chciałem oddać ludziom władzę i wolność. To, co mamy dziś, nie ma z tym nic wspólnego".-mówi. Następnie poruszony jest temat teczek TW "Bolka". Od Lecha Wałęsy dowiadujemy się, że całą sprawę ukartował "rząd PiS i jego sitwa", celem osiągnięcia korzyści politycznych i finansowych.
"Wymyślili Bolka, agenta i informatora, bo wciąż jestem silny i z nimi walczę. Zamiast jako starzec siedzieć w domu jeżdżę po Polsce i opowiadam ludziom, że muszą się pozbyć tych, którzy nimi rządzą. To doprowadza rządzących do białej gorączki. Oni chcą, by ludzie mnie nienawidzili, dlatego wymyślili Bolka"- żali się Wałęsa. Dalej podkreśla, że chciałby wszystkich z PiS "wrzucić do więzienia, aby następnie im wybaczyć", a przed niemieckimi dziennikarzami określa się mianem rewolucyjnego proroka stosującego w życiu zasadą "oko za oko, ząb za ząb".
"Sięgam po stary testament. Oko za oko. Ząb za ząb. Gdy jestem atakowany oddaje cios"- wyjaśnia. Następnie były prezydent krytykuje Unię Europejską i realizowaną przez nią politykę migracyjną. Ze spostrzeżeniami dotyczącymi "uchodźców" można nawet się zgodzić i stwierdzić, że Wałęsa myśli w tej kwestii podobnie, jak politycy PiS.
"Nikt nie jest zmuszony do ucieczki, a Polska nie jest - pod względem gospodarczym i społecznym - w stanie przyjąć tych ludzi. Uchodźcy zresztą niekoniecznie zasłużyli sobie na naszą gościnność. Spójrzcie na nich. Niektórzy są lepiej ubrani od Polaków. Wyglądają lepiej. Pomagajmy im w ich krajach pochodzenia"- następnie były lider "Solidarności" ubolewa, że Unia Europejska się rozpadnie. A dlaczego? Ponieważ niemieccy politycy nie chcą słuchać Lecha Wałęsy!
"Unia, którą znamy, się rozpada. Niemcy powinni szukać nowych struktur. Mówiłem to niemieckim politykom wielokrotnie. Niestety są zbyt bardzo zajęci sobą i po II wojnie światowej stracili odwagę, są zbyt ostrożni. Powinni już zacząć planować dla innej Europy. Jestem gotów doradzać im w tym. Wiem, jak to zrobić. Mam nadzieję, że świat wreszcie mnie posłucha"- przekonuje były prezydent.
Czekamy więc, czy Wałęsa umówi się z kanclerz Merkel i przekaże jej swoje przesłanie dla Europy.
ajk/wpolityce.pl, Fronda.pl
