Lech Wałęsa zabrał głos w sprawie ochrony prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wydatków, jakie są ponoszone na nią przez podatników: "Będę tu bronił prawa do ochrony Kaczyńskiego. Ja go nie lubię, ale nie chciałbym, żeby mu się coś stało.  Kaczyński tyle sobie nagrabił i ma tyle grzechów na sumieniu, że może czuć się w niebezpieczeństwie". I dodał: "Ja mu życzę, żeby żył długo i zdrowo. Niech wyciągnie wnioski z przeszłości i buduje lepszą przyszłość. Powrotu do władzy mu nie życzę, jeśli wierzy w te bzdury, które dzisiaj wyznaje. Znam Kaczyńskiego i wiem, że on nie wierzy w zamach na życie brata i tylko tym gra".

Powyższe słowa Lecha Wałęsy świadczą tylko o tym, że ten były prezydent nadal uważa siebie za wybawcę i zbawcę praworządności polskiego życia polityczno-społeczengo.

Ale najbardziej kontrowersyjnym momentem wywiadu są słowa Wałęsy na temat zbrodniarza, Wojciecha Jaruzelskiego: "Mało kto dożywa 90. lat. Przegrałem wiele bitew z generałem, wojnę wygrałem. Jestem na niego wściekły za wiele rzeczy i nie zgadzam się z nim prawie w niczym, ale nie można odmówić wielkości Jaruzelskiemu. Nawet wielkości w złym". W czym się owa wielkość generała przejawia, Wałęsa odpowiedział, że "choćby we wprowadzeniu stanu wojennego". "Ja się z tą decyzją nie zgadzam i uważam, że powinien zostać rozliczony za stan wojenny. Ale potrafił podejmować trudne decyzje. Dzisiaj nie ma już polityków, którzy potrafią podejmować trudne decyzje, nawet jeśliby na tym stracili".

Philo/ "Rzeczpospolitej"