Lech Wałęsa znów zaskakuje. Po ultimatum, jakie postawił Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, w którym domaga się od niego przeprosin, tym razem chce pójść na współpracę z rządem. W zamian oczekuje, że temat jego „rzekomej agenturalnej przeszłości” zniknie z przestrzeni publicznej i nie będzie przez rząd podejmowany. Jednocześnie deklaruje gotowość służby dla kraju, z tym, że na swoich warunkach.
„Ja jestem gotów na rozejm i służbę Polsce. Nie pozwolę jednak na niszczenie naszego kraju i będę zawsze szukał rozwiązań, które będą Polaków chronić przed takim działaniem. Z tego nigdy nie zrezygnuję i nie dam się ani przekupić, ani zastraszyć. Niech obecna władza schowa więc wreszcie tą moją rzekomą agenturalną przeszłość, którą sami stworzyli. Przecież ten temat zaczął się wówczas, gdy Kaczyńscy ponieśli klęskę. Niech zaniechają tych działań i wyrzucą wszystkie papiery, które „pokombinowali”. Wówczas będę gotów do współpracy.”
- oświadczył Wałęsa w wypowiedzi dla Wirtualnej Polski.
Były prezydent, tak jak to deklarował od lat, chce w Polsce takich zmian, które nie naruszą pookrągłostołowego status quo, i nie będą dotyczyć również jego samego - on ma pozostać ikoną „Solidarności”.
„Myślę, że po stronie rządzących można zaobserwować pewną zmianę podejścia do mojej osoby. Jestem gotów do pojednania, ale pod pewnymi warunkami. Obecna władza musi się nawrócić i zaprzestać łamania konstytucji oraz psucia ustroju, który wspólnie zbudowaliśmy. Oni nie mogą szkodzić "Solidarności". Jeżeli zaprzestaną tych działań, to jestem gotów na współpracę.”
- zadeklarował. Część swoich uwag skierował również do duchownych.
„Chcę w tym miejscu również zaapelować do duchowieństwa, by nie mieszali polityki z modlitwą. Podczas środowych uroczystości wszyscy modliliśmy się przecież dziękczynnie oraz składaliśmy Bogu swoje prośby, a arcybiskup Głódź wprowadził w to wszystko politykę. Zmusiło mnie to do tego, by nie słuchać jego politycznego przemówienia i czytać w tym czasie książeczkę. Dziennikarze nie zauważyli tego mojego wymownego gestu. To niedobrze”
- dodał.
Wałęsa nie grzeszy skromnością. W jego wypowiedziach pobrzmiewa buta i fanfaronada, przy jednoczesnych mniej lub bardziej zawoalowanych groźbach, skierowanych do aktualnych oponentów politycznych..
„Oni muszą zmienić taktykę, gdyż widzą, że mnie siłą się nie pokona. Lecha Wałęsę można zabić, ale nie pokonać. Mówiłem to zawsze bezpiece i wiedzą to również obecnie rządzącym”
- powiedział były Prezydent.
Czyżby dawne przyzwyczajenia powróciły a Wałęsa, tak jak kiedyś, będzie próbował teraz zawierać porozumienia i sojusze z silniejszymi, byle tylko mieć święty spokój, uniknąć odpowiedzialności a przy okazji być może odnieść jeszcze jakieś korzyści?
LDD, Źródło: niezalezna.pl
