"W 2011 r. Jarosław Wałęsa (39 l.) uległ wypadkowi, z którego ledwo uszedł z życiem. Według biegłych, na drodze z ograniczeniem do 90 km/h pędził swoim motocyklem nawet 146 km/h. Zderzył się z samochodem. Mimo że europoseł przekroczył wtedy dopuszczalną prędkość – dostał od ubezpieczyciela 100 tys. zł odszkodowania!" - informuje fakt.pl.
Proces trwał od 2011 roku. Kierowca - sprawca wypadku - który ruszył nieprawidłowo z pobocza i włączył się do ruchu dochodził swoich praw. "W 2012 r. Sąd Rejonowy w Sierpcu uznał za winnego kierowcę samochodu i nakazał mu wypłacić Wałęsie zadośćuczynienie w wysokości 20 tys. zł. – Całą tę kwotę, zgodnie z obietnicą przekazałem na ofiary wypadków motocyklowych – mówi dla fakt.pl Wałęsa.
Jednakże sąd uznał, że Jarosław Wałęsa nie jest bez winy i "podtrzymał ustalenia biegłych, że Wałęsa jechał zbyt szybko. W miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 90 km/h, - według ustaleń biegłych mógł pędzić 124 do nawet 146 km/h.".
Sprawa o wykroczenie drogowe uległa jednak przedawnieniu, Wałęsa nie poniósł więc, oprócz zdrowotnych, żadnych konsekwencji! A co więcej, dostał pokaźne odszkodowanie! Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego za ubiegły rok, na jego konto tytułem odszkodowania wpłynęło 100 tys. zł. – To odszkodowanie od ubezpieczyciela – zdradza nam Jarosław Wałęsa.
mm/fakt.pl

