Lech Wałęsa po raz pierwszy od czasu swojego powrotu do kraju odniósł się do kwestii dokumentów znalezionych w domu generała Czesława Kiszczaka. Wypowiedział się też na temat marszu Komitetu Obrony Demokracji. 

W piątek były prezydent wrócił ze Stanów Zjednoczonych, ale nie znalazł czasu na kontakt z mediami. Dzisiaj skomentował planowany na godzinę 14 marsz Komitetu Obrony Demokracji w Gdańsku oraz ujawnione przez IPN dokumenty dotyczące o jego osoby.

Instytut Pamięci Narodowej udostępnił w poniedziałek historykom i dziennikarzom teczkę personalną i teczkę pracy Tajnego Współpracownika o pseudonimie "Bolek", które odnalezione zostały w domu wdowy po generale Czesławie Kiszczaku. Wśród dokumentów są m.in. zobowiązanie do współpracy oraz pokwitowania za pobieranie w związku ze współpracą wynagrodzenie.

Dzisiaj sprawę po raz pierwszy od powrotu do kraju skomentował sam były prezydent.

Wałęsa zdementował na początku doniesienia o tym, że weźmie udział w planowanym na godzinę 14 marszu Komitetu Obrony Demokracji. – To nie jest jeszcze czas na Wałęsę, jestem z nimi duchem – mówił polityk. –To co się dzieje w Polsce, a będzie chyba jeszcze gorzej, to wymaga, aby bronić wolności i demokracji – tłumaczył dalej Wałęsa.

Był prezydent stwierdził też, że jest przekonany, że dokumenty ujawnione w tym tygodniu przez Instytut Pamięci Narodowej są sfałszowane.

ds/telewizjarepublika.pl