Jak podaje Polskie Radio, Lech Wałęsa czuje się gotowy wylecieć na Ukrainę by pomóc w negocjacjach z demonstrantami Majdanu. Wałęsa powiedział, że pierwsze co trzeba zrobić to odebrać broń stronie rządowej i demonstrantom: "Trzeba jak najszybciej odebrać broń strzelającym w Kijowie. Nie wiem, czy w porozumieniu jest ten punkt, o którym mówimy. Kto ma prawo na rozbrojenie i oczyszczenie tych ludzi. Ani mi, ani panu ambasadorowi nie podoba się to, że się strzela do ludzi. Warto, żeby jednak wzorem "Solidarności" szukano dobrych rozwiązań dla Ukrainy, dla Europy i dla świata".
 
Wałęsa zadeklarował gotowość do wyjazdu na Ukrainę, ale stwierdził zarazem, że „taka wizyta nie może się odbyć pod obstrzałem snajperów. "Ukraina jest bardzo ważna dla USA. To również bardzo ważny, strategiczny partner dla Polski – powiedział z kolei Mull. Dodał, że Stany Zjednoczone są gotowe do wywarcia jeszcze większej presji na ukraińskie władze.
 
Pytanie: czy Wałęsa jest ambasadorem USA? Z jego wypowiedzi można sądzić, że zależy mu bardziej na tym, jak problem ukraiński wpłynie na USA niż na Polskę.
 
mod/Polskie Radio