- Do upadku muru berlińskiego nie doszłoby bez Lecha Wałęsy, bez Polaków, bez "Solidarności" - podkreślił Wajda. - Chciałbym to pokazać na ekranie. Wydaje mi się, że to w jakimś sensie jest mój obowiązek - powiedział. - Wałęsa jest także bohaterem mojego własnego życia. Tak ja go widzę, niezależnie od wszystkich politycznych uwikłań - zaznaczył Wajda.

Na jakim etapie jest projekt? - Przygotowania do realizacji filmowej opowieści o Wałęsie trwają, jednak scenariusz jeszcze nie powstał - zastrzegł reżyser. Sam Wajda nie zajmie się jego tworzeniem. - Zrobiłem cały szereg kroków w stronę różnych autorów i różnych tekstów, już napisanych. Postępuję dalej. Z jednej strony szukam autora scenariusza, z drugiej - takiego fragmentu z życia Wałęsy, który najlepiej pokazałby jego rolę w obaleniu komunizmu na świecie - tłumaczył Wajda.

Reżyser chciałby, żeby w filmie znalazła się scena przedstawiająca przemówienie Wałęsy podczas jego wizyty w Kongresie Stanów Zjednoczonych w 1989 r. Rozpoczęło się ono od słów: "My, naród" nawiązujących do pierwszych słów amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. - To była piękna chwila w naszym życiu - będzie też sceną kończącą film - zapowiedział Andrzej Wajda.

 

JaLu/Dziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »