Reżyser m.in. filmu „Katyń”, którego ojciec został zamordowany przez NKWD w Charkowie komentował również ocenzurowanie podpisów pod wystawą „Pamięć i prawda” na temat katastrofy w Smoleńsku, którą można oglądać w Parlamencie Europejskim.

- Do tego, aby mój ojciec został zamordowany w Charkowie wiódł cały szereg zdarzeń. Natomiast to była zwykła katastrofa - stwierdził Wajda dodając, że prezydent nie musiał lecieć z dowódcami wojsk.

W sprawie uznania Katynia za ludobójstwo innego zdania jest prof. Witold Kulesza, były szef Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że to Rosjanie jako pierwsi nazwali mord na polskich oficerach ludobójstwem.

roja/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »