W Warszawie odbył się wiec poparcia dla Izraela. Wzięło w nim udział także wielu chrześcijan. Demonstraci sprzeciwiali się rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zażądała od Tel Awiwu wstrzymania osadnictwa na terytoriach na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Rezolucję przyjęto, bo Waszyngton, dotąd wspierający Izrael, tym razem wstrzymał się od głosu. W Warszawie na Placu Zamkowym zebrało się około 100 osób. Demonstrację współorganizował Edward Ćwierz.
"Jesteśmy tu, bo wyczuwamy zapach podnoszącego się antysemityzmu również w tak znamienitej organizacji jak ONZ. Powiedzmy to wprost: rezolucja ONZ jest antysemicka. Jesteśmy tu, bo wyczuwamy atmosferę szaleństwa i obłędu, która przez wieki obwiniała Żydów o wszelkie nieszczęścia tego świata" - przekonywał mówca. Na demonstracji obecni byli także wiceambasador Izraela w Polsce Ruth Cohen Dar oraz naczelny rabin Polski, Michael Schudrich. Jak przekonywali, byli poruszeni postawą demonstrujących.
Jednocześnie odbyła się także kontramanifestacja, według Ćwierza z udziałem narodoców z ONR. Wykrzykiwano tam antyizraelskie hasła, prezentowano flagę libańskiego Hezbollahu.
Organizatorzy proizraelskiej manifestacji zapowiedzieli, że wkrótce wręczą ambasadorowi Izraela deklarację poparcia dla Tel AWiwu. Chcą też zainteresować polski rząd sprawą rezolucji ONZ.
Niewykluczone, że rezolucja pozostanie bez większych skutków w dużej mierze dzięki USA. Prezydent-elekt Donald Trump ostro ją krytykował i deklarował zdecydowane poparcie dla Izraela.
ol/chnnews.pl
