Stany Zjednoczona są najprawdopodobniej w trakcie rewolucji demograficznej. Po raz pierwszy w historii, w 2010 roku liczba urodzin dzieci u Afro-Amerykanów, Latynosów i Azjatów będzie większa niż u białej większości – podaje raport opublikowany w środę przez amerykańskiego socjologa Kennetha Johnsona. Według amerykańskich organizacji pro-life rozwój demograficzny nie-białych społeczności byłby jeszcze szybszy, gdyby nie legalna aborcja.

W 2008 roku amerykańskich dzieci pochodzących z różnych mniejszości etnicznych było 48 proc. w przeciwieństwie do 37 proc. w 1990 roku. Jeśli ta tendencja będzie kontynuowana, za 40 lat mniejszości te staną się większością – uważa Johnson. W 2050 roku 54 proc. populacji kraju, czyli ok. 235.7 mln osób będzie się wywodziło z mniejszości etnicznych. Obecnie biali Amerykanie stanowią dwie 2/3 społeczeństwa.

Amerykański socjolog podkreśla, że wzrost liczebny mniejszości etnicznych tłumaczy nie tylko imigracja, ale przede wszystkim wyższy wskaźnik urodzeń w tej grupie. Płodność Latynosów odgrywa najważniejszą rolę, gdyż tworzą oni 15 proc. amerykańskiego społeczeństwa, a tymczasem między 2000 a 2008 rokiem przyczynili się w połowie do wzrostu demograficznego w USA. Kobiety latynoskie mają co najmniej średnio po 3 dzieci, wobec 2 dzieci wśród innych kobiet. Latynoskich kobiet jest również więcej w wieku prokreacyjnym, w przeciwieństwie do białych kobiet, których liczba spadła o 19 proc. od 1990 roku.

Dodatkowo białe kobiety coraz później decydują się na dzieci. Już teraz w jednej czwartej społeczeństwa jest mniej narodzin wśród białych, niż w grupie mniejszości etnicznych.

Według ekspertów wzrost demograficzny mniejszości jest istotnym fenomenem, który zaciąży na aktualnej debacie politycznej, jak np. reforma dotycząca imigracji czy systemu zdrowia. - Mamy obecnie w Stanach Zjednoczonych przepaść pokoleniową między starzejącą się populacją białą a dynamicznymi i młodymi mniejszościami etnicznymi – stwierdził Johnson.

 

MaRo/Lefigaro.fr

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »