O nowym zarządzeniu nie informowano społeczeństwa. Co prawda, 6 marca zostało ono wpisane do dziennika urzędowego, ale władze milczały. Poinformowała o tym dopiero brytyjska rozgłośnia BBC. – Rozporządzenie spotkało się już z ogromną krytyką – komentuje prof. Oktay Aksoy z Instytutu Spraw Międzynarodowych w Ankarze.

Wypowiadający się anonimowo przedstawiciele władz tłumaczą, że wprowadzenie zakazu wynika z konieczności "ochrony czystości tureckiej rasy". Zakaz wspierają muzułmańscy duchowni. – Zgodnie z wiarą islamską rozwiązaniem dla par, które nie mogą począć dziecka, jest adopcja. Jak wszyscy wiemy, nasz prorok Mahomet sam miał adoptowane dziecko – podkreśla teolog z Uniwersytetu w Ankarze, prof. Seim Yeprem.

Według informacji podawanych przez media, co roku 5 tys. Turczynek wyjeżdża za granicę, żeby poddać się zapłodnieniu in vitro. Organizacje feministyczne przygotowują już protesty przeciw decyzji władz. Opozycja nowe prawo wprost nazywa "kolejnym krokiem do islamizacji".

To nie pierwszy kontrowersyjny pomysł AKP. Partia próbowała już wprowadzić kary za cudzołóstwo i wycofała się z nich dopiero po burzliwych protestach w kraju i naciskach ze strony UE. A w ubiegłym roku premier Recep Tayyip Erdogan wzywał wszystkie zamężne Turczynki do urodzenia co najmniej trojga dzieci.

Eksperci ONZ podkreślają, że pod rządami AKP regularnie spada liczba kobiet na kierowniczych stanowiskach. I jak w 1994 r. zajmowały one 15 proc. takich stanowisk, to obecnie już tylko 11 proc. Coraz większe zaniepokojenie obserwatorów budzi też zbliżenie Turcji z Syrią, Sudanem i z Iranem.

mm/Rp.pl

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »